BUSEM PO AFRYCE DO GAMBII, NASZA PRZYGODA ŻYCIA vol.1 cz.2

10 maja 2015

<< WRÓĆ DO POCZĄTKU ARTYKUŁU.

W Gambii zostaliśmy przyjęci z wielką otwartością. Dzięki zaangażowaniu Skurki w projekt Bajana Maraton, byliśmy zapraszani
do telewizji publicznej i stacji radiowych. Poznaliśmy Ministra Turystyki Gambii i dziesiątki ciekawych ludzi z którymi, pomimo wielu trudności spędziliśmy cudowny czas w Brufut, Kololi, czy w Brikama.

IMG_2938 IMG_2948 IMG_2966

Prawie jak Dzień Dobry TVN 🙂IMG_3419 IMG_3424IMG_4593 Pomagaliśmy w przygotowaniach do maratonu oraz odwiedziliśmy gambijskie szkoły, którym bardzo, bardzo chcemy pomóc,
a o których będziemy Wam pisać w późniejszych postach. Czy domyślacie się teraz gdzie powędrowały banany z naszego dachu
i jak wielki uśmiech na twarzach dzieciaczków wywołały? Opłacało się je wieść aż z Senegalu. IMG_3001 IMG_2992 IMG_3013 IMG_3042IMG_3053 W Gambii w leniwym stylu zwiedziliśmy wiele fajnych miejsc, przejechaliśmy od Gunjuru, gdzie odkryliśmy magiczne miejsce zwane Namase – lodge w boskim klimacie bezludnej wyspy. Poczucie odosobnienia i eko atmosfera tego miejsca sprawiły,
że chcieliśmy tam zostać na zawsze. Szczególnie Skurka, która miała wszędzie idealne kadry do zdjęć. Foto terror tak to pieszczotliwie nazywam. Ceny za nocleg około 20 Funtów za osobę/noc. Właściciele europejscy. Management lokalny.
Dobre jedzenie, piwo, smoothies. Jednego dnia w poszukiwaniu pamiątek trafiliśmy na lokalny targ w Serrekunda, gdzie później jeden
z lokalnych „tailor made” szył Skurce gambijską suknię. IMG_3992

IMG_5526Nowy mąż haha.

IMG_5618A może burgerka?

IMG_0805IMG_1858 IMG_1872 IMG_1879

W Bakau warto trafić do Crocodile Pool, basen z krokodylami, które tak naprawdę pełzają sobie bez żadnego ogrodzenia.
Na początku, nie ukrywam, że byliśmy lekko wystraszeni. Jest to  święte miejsce od kilkuset lat. Woda z basenu pomaga kobietom zajść w ciążę, dlatego wszystkie dzieci poczęte dzięki takiej kąpieli muszą nosić to samo imię, którego już nie pamiętam.
Tuż obok olbrzymie drzewo bawełny i tysiące komarów. Tego akurat nie lubię. Krokodyle są codziennie dokarmiane,
leżą i wygrzewają się na słońcu, można je głaskać. Podobno jeśli są to najedzone samce i podejdzie się do nich od tyłu nie są groźne. Dziwne uczucie. Wyobrażacie sobie głaskać krokodyla?? Bilet 1 euro.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA krokodylIMG_3468 Jedynym turystycznym highlightem jest plaża Senegambia, gdzie toczy się życie starych europejczyków i ekspatów.
To życie nie jest łatwe, ale nikt nie narzeka. Wszyscy za to ładnie się uśmiechają. My bardzo polubiliśmy plaże w Brufut, szczególnie tę jedną na wysokości Brufut Junction. Warto wybrać się na południe w rejon Gunjur. Po Gambii bez samochodu najwygodniej poruszać się bush taxi, ewentualnie taksówkami. To kolejna okazja, żeby zobaczyć życie Gambijczyków z bliska. IMG_1348 IMG_1314

Gambia ma sporo do zaoferowania takim ludziom jak my. Bezkresne plaże, puste, dosyć czyste, proste życie mieszkańców,
które można obserwować godzinami w portach czy na lokalnych targach. Ten świat jest tak różny od naszego. Kolory, ludzie, zapachy to wszystko uwodzi. Wszechobecny chaos przypomina nam jak wiele rzeczy w Europie, które uważamy za pewniki dane raz
na zawsze, na tej szerokości geograficznej są dobrem luksusowym. W Gambii nikt nie informuje mieszkańców, że będą przerwy
w dostawach prądu. Kilka godzin? Nie, to może być kilka dni. My mieszkańcy Europy, rozumiemy to dopiero wtedy, gdy już wszystkie baterie w telefonach, laptopach, bankach pamięci rozładują się doszczętnie. Wtedy rozumiemy. Mieszkańcy wiedzą,
że nie mogą liczyć na więcej niż 2 godziny prądu w ciągu dnia, dlatego każdy z nich ma agregator. Niestety paliwo do niego też kosztuje, dlatego używają go oszczędnie. Woda tylko zimna, jakości bardzo wątpliwej. Dlatego teraz wiemy, że tak naprawdę nie ważne są warunki w jakich dane jest nam brać prysznic, luksusem jest gorąca woda. Publiczny transport opiera się na prywatnych taksówkach. Co z infrastrukturą? Gdyby nie Unia Europejska to Gambia miałaby tylko 200 kilometrów dróg asfaltowych. A tak ma ich  około 500 kilometrów. Widać gołym okiem, że kraj się zmienia, że życie staje się lżejsze. Ale lżejsze nie znaczy, że znośne.
Odwiedziliśmy szkołę dla dzieci z biednych okolic Brikama, 3-5 latki uczone w szkole utrzymywanej z datków sponsorów, gdzie nauczyciele pracują za darmo. Rząd chce odebrać im zezwolenie na prowadzenie szkoły, bo nie stać ich na wybudowanie ogrodzenia, oddzielającego drogę od szkoły. Nie mówiąc już o doprowadzeniu prądu czy wody. Chwile w tej szkole naprawdę zapadły nam mocno w pamięć. Chyba wszyscy byliśmy mocno wzruszeni tym wydarzeniem. W takich chwilach masz ochotę coś zrobić. Dlatego mamy pomysł jak pomóc tym dzieciakom, wkrótce dowiecie się więcej.

Gambia jest też smutnym obrazem wypierania katolicyzmu z Afryki przez Islam. Bardzo często mijaliśmy opuszczone kościoły, przypominające o dawnych czasach. Zastanawiałem się z czego to wynika. Odpowiedź przyszła sama. Bogaci arabscy szejkowie pompują duże pieniądze w swoje charytatywne dzieło wspierania biednych współwyznawców. Powstają studnie i obiekty publiczne za arabskie pieniądze, a tuż obok powstaje meczet i naturalną koleją rzeczy miejsce staje się centrum życia społecznego wioski. Muzułmańskie banki oferują pożyczki na prawdziwe zero procent, a muzułmańskie firmy ubezpieczeniowe zachęcają do dzielenia się z profitem z biednymi. Arabowie dominują w gambijskim handlu hurtowym, mają kapitał i z niego korzystają. Oczywiście katolicyzm nie został zupełnie wyparty, około 20 procent mieszkańców Gambii jest katolikami. Za plecami Arabów już nadchodzą Chińczycy, ich oddech czuć tu chyba najmocniej. W Senegalu chińskie firmy budują już drogi, infrastrukturę, budynki użyteczności publicznej, a nawet paradoksalnie wybudowały górujący nad Dakarem pomnik Renesansu afrykańskiego.

Po dwóch bardzo intensywnych tygodniach w podróży, przyszła kolej na dwa tygodnie na poznawanie kultury kraju,
który jest małym punkcikiem na mapie, a o którym pewnie nie jeden z Was wcześniej mógł nie słyszeć. Kraju, w którym kobiety ubrane są
w bardzo kolorowe stroje, noszą na głowach przedmioty nierzadko 3 razy większe od nich samych. Kraju, w którym stolica wygląda gorzej niż mniejsze miejscowości, gdzie smutne oczy dzieci wyciągają rączki po cokolwiek, ale zarazem kraju w którym można spotkać masę życzliwych ludzi, których historie na zawsze pozostaną w naszych głowach.

IMG_1214

IMG_3568

Suszone ryby, zapach niezbyt przyjemny.IMG_1372

IMG_0478

Banjul – stolica Gambii.

IMG_1883

Wraki statków, które napotykamy co chwilę.IMG_1899

IMG_1292

Kolejne dni poświęciliśmy na wykonanie misji The Gambia Marathon. Była to urodzinowa misja spędzenia 30stych urodzin Skurek
na plaży i spania pod gambijskimi gwiazdami w namiotach. Do tego odrobina surfingu, wielkiego relaksu oraz perypetii związanych  ze sprzedażą naszego surf vana, bo w Afryce też inaczej się to odbywa (ale o tym w osobnym poście). Na koniec zostawiliśmy sobie wielkie przemyślenia, które zrodziły się w trakcie trwania naszej podróży.

IMG_3955IMG_3917IMG_1159 IMG_2197 IMG_1803 IMG_1789  IMG_1571

Świeży kokos (dosyć drogi bo ok 16zl ) i obrzydliwe wino ze sfermentowanych bananów.

IMG_1288IMG_4033 IMG_4032

Bo tak naprawdę nie sama Gambia była naszym celem, a  była nią podróż. Gdy przez dwa tygodnie jechaliśmy zamknięci
w 8m2 i marzyliśmy o łóżku, gdy później stacjonarnie mieszkając już  w mieszkaniu, paradoksalnie czekaliśmy na moment kiedy znowu będziemy mogli wsiąść do samochodu i poczuć tą ciasnotę i gdzieś jechać. Nie ważne gdzie, byle przed siebie. Czy jesteście sobie w stanie to wyobrazić? Jedziesz, mijasz setki kilometrów i nie mówisz nic. Chłoniesz Afrykę wszystkimi zmysłami. Szkoda wyjąć ci aparat czy nagrać film, żeby tylko nie stracić żadnej chwili. Chwytasz je łapczywie
do zakamarków swojej pamięci i nie wypuszczasz. Myśli bombardują cię z każdej strony, a ty w obawie, aby przypadkiem ich nie zapomnieć zapisujesz je gdzie się da. Wracasz do domu i już wiesz, że w twojej głowie zmieni się wiele. Jesteś świadomy tego,
że pokierowałeś tak swoim życiem, żeby nie uronić z niego ani kropli. Wiemy, że mamy ogromny komfort i szczęście, bo nie każdy może sobie na to pozwolić. Nie każdy może i jak widzicie to wcale nie jest kwestia pieniędzy. Patrzymy na to wszystko z boku, myślimy o  ludziach pozamykanych w schematach dom-praca-dom i  zastanawiamy się jak to jest możliwe, że innym nie będzie dane przeżyć takich chwil ani razu w życiu. Wcale  nie z braku możliwości, ale często też z braku wiedzy.  Jesteśmy niezwykle wdzięczni naszym rodzicom, którzy otworzyli nas tak bardzo mocno na świat. Bo tak naprawdę to im zawdzięczamy tą niezwykłą miłość do tych wielkich, niesamowitych podróży. Poznawania świata, który z otwartymi rękami tylko czeka na nas.

IMG_5429_web IMG_4074

Ruszyliśmy w drogę do domu. Najpierw musieliśmy się przedostać na drugi brzeg rzeki Gambii. A skoro ostatni prom odpłynął parę minut przed naszym przybyciem, została nam opcja przeprawy pirogami – lokalnymi, długimi łodziami. Na łodzie, zacumowane
w wodzie, zostajemy przenoszeni na barkach „lokalesów”. Innej możliwości nie ma.

IMG_1334 IMG_1096

Podróż trwała około godziny, może trochę dłużej, a łódką rzucało na wszystkie strony, szczególnie kiedy wypłynęliśmy na otwarte morze przy niezbyt dobrej pogodzie. Czuliśmy się jak emigranci uciekający morzem w małej przepełnionej łódce. Finały takich historii znaliśmy od naszych gambijskich znajomych, aż za dobrze. Fale były tak duże, (BHP wiadomo żadnego) że natychmiast przypomniały nam  się te wszystkie opowieści, które usłyszeliśmy będąc w Gambii i obrazy z filmów typu „Gniew Oceanu”. Rzadko boję się w takich sytuacjach, ale wtedy byłem przerażony. Na drugi brzeg dotarliśmy po zmroku Bonne route. Z łodzi zostaliśmy wyciągnięci w popłochu jeszcze na wodzie, a na brzeg zostaliśmy przetransportowani „na barana” przez gambijskich lokalnych ludzi. Podróż łodzią to jedyny niebezpieczny moment podróży.

IMG_4708

Najpopularniejszym środkiem transportu w Senegalu, jest tzw. sept places – czyli stary Peugeot kombi, zamieniony na 8 osobowa „limuzynę”. W praktyce wygląda to tak, że jako pasażer jesteś ściśnięty niczym sardynka w puszcze. Szczęściem
w nieszczęściu jest wybrać noc na taką podróż. Taksi odjeżdża dopiero gdy się zapełni, czyli możesz czekać nawet do rana. Zapakowaliśmy się, dopłaciliśmy za brakującą osobę, aby nie czekać i ruszyliśmy do Dakaru. W trakcie 5 godzinnej jazdy gratulowaliśmy sobie tego pomysłu opłacenia nie zajętego miejsca, w przeciwnym razie bylibyśmy zgnieceni niczym te wspomniane sardynki w puszcze. O świcie wysypaliśmy się z tego wehikułu i  zmęczeni do granic możliwości  poszliśmy spać na chodniku! Tak śpią prawdziwe blogerki modowe. Ale tak naprawdę to kolejne cudowne doświadczenie. Budzisz się, a obok Ciebie trwa życie, odjeżdżają i przyjeżdżają autobusy, ktoś trąbi. Ludzie patrzyli z dużym zaciekawieniem, przecież to biali kloszardzi, wydawały się mówić ich miny. Byliśmy jedynymi europejczykami na dworcu.

IMG_4717 IMG_4722 IMG_4723 IMG_4735 IMG_4726

Podróż z Banjulu do Dakaru to około 20 euro, zajmuje 5-7 godzin. Warto ruszyć z samego rana. My ruszyliśmy wieczorem. Dakar przywitał nas lekkim posmakiem Europy. Czas wracać do domu. Nasza cudowna ekipa spisała się na medal.

IMG_4809 IMG_4830

Czas wracać do domu.

IMG_58421

Już nie mogę się doczekać, kiedy znowu ruszymy w African Road Trip. Jesteśmy niesieni na skrzydłach dobrej energii,
którą przywieźliśmy ze sobą. Chcemy przekuć to w następną przygodę. Jeśli zawsze marzyłeś o wyprawie autem do Afryki,
ale wydawało Ci się to za daleko, jeśli chcesz przeżyć przygodę życia w doskonałym towarzystwie, jeśli masz 16-18 dni wolnych
w czerwcu, jeśli się nie boisz to napisz do nas. Jest szansa, że zabierzemy Cie ze sobą. Tego nie da Ci biuro podróży.

IMG_5239_1

JEŚLI CHCESZ PRZEŻYĆ PRZYGODĘ ŻYCIA, NIE ZWLEKAJ I PRZYŁĄCZ SIĘ DO NASZEJ KOLEJNEJ WYPRAWY JUŻ W CZERWCU.

<<  SZCZEGÓŁY ZNAJDZIECIE TUTAJ >>

IMG_4649

ARTYKUŁY, KTÓRE CI SIĘ PRZYDADZĄ:

Jak przygotować się do wyprawy?

-Jak sprzedać samochód w Gambii?

-Gambia. Informacje praktyczne.

-Jak szukać tanich lotów?

opis

<< POPRZEDNIA STRONA

Szalenie miło jest nam poinformować, że patronat nad wyprawą objęło :

OLYMPUS.

olimpus-logo

Radio Gdańsk

RG logo

Travel Channel.

travel-channelPortal Monoloko.

monoloco_wzor

Magazyn Dolce Vita.

dolce-vitalogo

Portal my3miasto

logo-my3miasto

Komentarze

[fbcomments url="http://whatannawears.com/busem-po-afryce-do-gambii-nasza-przygoda-zycia-vol-1-str-2/" count="off" num="5" title=""]
  1. me pisze:

    Wow ! Wow ! Wow ! Piękna podróż, piękna wielka przygoda. Jestem pełna podziwu dla Was ! Przepiękne zdjęcia. Gratuluję odwagi i pomysłu.

  2. Magdalena Magola Ciolek pisze:

    Nie moglam zasnac, tak mnie ciagnelo do przeczytania calosci wpisu 🙂 Opowiesc niesamowita, na koniec prawie plakalam 😛 Cudne zdjecia i duzo emocji. Odkad przeczytalam, ze wybieracie sie na wyprawe, nie moglam doczekac sie Waszej opowiesci. Kilka lat temu bylam na miesiac w Kenii, i mimo ze nie mialam mozliwosci zwiedzic tak wiele jak wy, przezycie bylo rownie niezapomniane. Chwilami przerazajace, nawet cos na skraju zycia i smierci, ale zdecydowanie cos co kazdy powienien przezyc. Surrealistyczne. Jakbys przeniosl sie w czasie i przestrzeni. Przypomnieliscie mi o tym i o tym jak nie da sie zapomniec o tej przygodzie i trzeba kiedys wrocic 🙂

    Dzieki za podzielenie sie Wasza historia/przygoda! A, i Pan od posta, ladnie o Pani Skurce pisze 🙂 Cud miod 😉

    Buziaki

    1. What Anna Wears pisze:

      Madzia bardzo nam miło 🙂 Cieszę się,że wpis Ci się podobał i stale tu wpadasz. dziekuje :*

  3. patrycjatyszka pisze:

    Coś niesamowitego! Genialne zdjęcia, wszystko idealnie opisane.

    Dziękuję, że mogłam chociaż na chwilę przenieść się z Wami do tych magicznych miejsc. Ogromna brawa za odwagę i nieśmiało czekam na więcej!;*

    1. What Anna Wears pisze:

      To ja Dziękuje Pati :* :* :*

  4. Siaka pisze:

    Ale cudowny wpis. Dziękuję za podzielenie się tą historią. Wspaniałe zdjęcia, czułam się PRAWIE jakbym była z wami 🙂 czekam na dalsze posty :*

  5. Monika Gabas pisze:

    Moje ulubione teksty. Anka, jesteś mega inspirująca, 2015 to będzie Twój rok!

  6. miska pisze:

    tak dlugo czekałam na tę relacje!! jestescie niesamowici <3

  7. Kentak pisze:

    Jestem ciągle w szoku, niesamowity post. Zdaję sobie sprawę że jak ktoś czegoś pragnie to i w taką podróż się wybierze, ale ja jestem niestety z tych co są „zamknięci w schemacie dom-praca-dom”,dzieci, jakiś kredyt na mieszkanie. Jednak siedzę w kącie z laptopem, oglądam takie wyprawy jak Wasze, łezka kręci się w oku i marzę że ja też kiedyś będę mogła posmakować podobnych przygód. Jesteście niesamowici, inspirujecie, popychacie takich „szaraków” do przodu. Powodzenia. Czekam z niecierpliwością na kolejne Wasze relacje z takich wypraw.

    1. What Anna Wears pisze:

      Wiesz jak na Twoją opinię zawsze bardzo czekam. Dziękuje dziękuje i jeszcze raz dziękuje! Ja za to Tobie bardzo kibicuje super fajna mamo!

  8. Klaudia pisze:

    aż miałam ciarki jak o tym wszytskim czytałam , ogromne szczęście życiowe mieć taką przygodę !!

  9. marek pisze:

    Aniu, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem (żałuję, że dopiero dziś) Twoją relację z podróży do Gambii. Myślałem o Gambii , ale na razie mam inne plany (azjatyckie). Kontynent afrykański omijam w moich podróżach, ale pod wpływem takich opowieści chyba się tam wybiorę szybciej niż myślałem. Pozdrawiam serdecznie.

    1. What Anna Wears pisze:

      Marku, dziękujemy. DO Azji ruszamy październik/listopad zapraszamy do dołączenia do naszej wyprawy jeśli masz ochotę:)

  10. Aleksandra pisze:

    Aż łza się kręci w oku, ze wzruszenia oczywiście, czytając te wszystkie słowa.
    Licze, że kiedyś pojawi się wasza książka, typu „pamiętnik z podróży”, bo wspaniale się czyta takie posty, a zapewne jeszcze nie iedna złota myśl by się zrodziła po takich przeżyciach 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Aleksandra

  11. Aga pisze:

    jestem pod wielkim wrażeniem wyprawy! i marzenie zabrać się z Wami!
    mam tylko dzieci dwójkę i kurde chyba tylko powstrzymuje mnie to, przed takim tripem 😀

    1. What Anna Wears pisze:

      Może dzieci zapakujemy ze sobą ?:)
      A tak serio bardzo dziękujemy za miłe słowa.

      1. Aga pisze:

        jedno dziecko 2 latka, drugie roczek hahaha 😉
        ale już rozmawiałam z mężem, jak będziecie kontynuować w przyszłości trip to się zabieramy!!!

        1. What Anna Wears pisze:

          Zabieramy każde bez limitu wiekowego heheh 😀
          Poczekamy! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Seo wordpress plugin by www.seowizard.org.