WHATANNAWEARS x DELL & TRAVEL

25 stycznia 2016

 To już dziś! Nareszcie mogę Wam pokazać efekt naszej współpracy z marką Dell i mój pierwszy podróżniczy film. To zdecydowanie mój największy zeszłoroczny projekt, kwintesencja tego, jak żyje i jak patrzę na świat. Idealnie wręcz spersonalizowany, oddający w 100% mnie i to, co swoimi działaniami chce przekazać również Wam.
To trochę takie moje podróżnicze spełnienie marzeń, więc jestem mega szczęśliwa, że mogę się tym z Wami, moim najlepszymi na świecie czytelnikami, w końcu podzielić.

IMG_6053
To nie tylko obrazki, ale i przekaz, który chciałabym każdej z Was powiedzieć z osobna.
Jak wiecie, zostałam ambasadorką modelu #travelmoDELL (możecie przeczytać o tym tutaj), laptopa Inspiron2w1, który jest dedykowany ludziom, którzy często podróżują, potrzebują mobilności, ale też ułatwienia w podróży. Początkowo ten film miał być właśnie sfokusowany na dziewczynie w podróży, spełniającej swoje marzenia i realizującej pasje.
 IMG_5486amale
10
Jednak to było dla mnie za mało, bo w sumie nie to jest tu najważniejsze. Bo tak naprawdę to nie film o podróżach, nie o moim życiu, ale o motywacji, chęci czerpania z życia tego, co najlepsze i sięgania po swoje marzenia. Bo każdy dzień to dar, którego nie można zmarnować. Historie dwóch moich czytelniczek pokazały mi, że warto, aby taki film niósł za sobą coś więcej. Gosię poznałam zaraz po mojej pierwszej podróży do Gambii, prosto z samolotu wsiadałam w pociąg do Gdańska, gdzie odbywał się bieg charytatywny, który przyjaciele Ali zorganizowali, żeby zebrać pieniądze na protezę nogi.
Jakiś czas temu Gosia napisała do mnie wiadomość, że wyjeżdża na  min. rok do Wietnamu, a decyzja zapadła po naszym spotkaniu i była w sporej mierze uwarunkowana moim przesłaniem o walkę o swoje marzenia i podejmowanie nowych nie koniecznie łatwych wyzwań oraz stawiania czasami wszystkiego na jedną kartę. Gabrysia kilka tygodni temu napisała do mnie, że ma szansę wyjechać do Australii, ale strasznie się tego wyjazdu boi, że może się tam nie udać i nie wie, czy ryzykować. Oczywiście po kilku wymienionych mailach wybiłam jej to mocno z głowy i kilka dni temu na facebooku przeczytałam w komentarzu pod zapowiedzią filmu, że Gabrysia, już za 1,5 miesiąca jedzie do Australii. Aaaaa wyobrażacie to sobie? Dla mnie nie ma naprawdę większego szczęścia niż to, że mogłam wnieść jakąś malutką cegiełkę inspiracji do Waszego życia. Bo to Ty jedziesz, podbijać świat wierząc, że wszystko jest możliwe.
Najważniejsze to nigdy nie stracić tej wiary, mieć odwagę spełniać marzenia, przekraczać kolejne granice. Więc łapcie marzenia i podbijajcie świat kochani!
Oczywiście pisząc te historie już płaczę jak bóbr ze wzruszenia.
Więc teraz czekam, aż obejrzycie film do końca i bardzo Was proszę, zapamiętajcie każde słowo, one są kwintesencją tego, co chciałabym Wam w tym całym moim „blogowaniu” przekazać. Będę bardzo szczęśliwa, jeśli komuś z Was pozwolą spełnić marzenia lub chociaż w najmniejszym stopniu pomogą przyczynić się do takich decyzji jak Gosi czy Gabrysi. I kochani tu wcale nie chodzi tylko o podróże, ale też o zmiany, których pragniemy, a których boimy się podjąć.

 Czym są dla mnie podróże?
Sensem życia.
Bo przecież życie to najbardziej fascynująca z podróży.
Dostajesz bilet na pociąg w nieznane i jedziesz podbijać świat
wierząc, że wszystko jest możliwe.
Najważniejsze to nigdy nie stracić tej wiary,
mieć odwagę spełniać marzenia,
przekraczać kolejne granice.
Życie to pasja, przygoda,
pełna niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji.
Czasem po prostu unosisz się na fali,
a czasem musisz skoczyć na głęboką wodę.
Cokolwiek robisz, podążaj własną drogą
i nigdy nie trać z oczu swojego celu.
Ja wybrałam przestrzeń, swobodę, mobilność.
Bo lubię, kiedy nic mnie nie ogranicza,
zarówno w realnym jak i wirtualnym świecie.
Świat pełen jest zachwycających miejsc i ludzi.
Są dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji.
Kolekcjonuję chwile, uczucia, wrażenia
i dzielę się nimi na blogu.
Szczęście smakuje lepiej,
kiedy możesz je dzielić z innymi.
Każdy dzień to zaproszenie,
aby spróbować czegoś nowego,
pokazać, że stać cię na więcej.
Każdy dzień to dar,
którego nie wolno zmarnować.

IMG_7043 copy
Kochani, nawet nie wiecie jak bardzo się stresuje ale zarazem i cieszę, że mogę Wam zaprezentować moje małe „dzieło”. Czekam na Waszą opinię w komentarzach, ale to oczywiście nie wszystko. Wiecie, że lubię się dzielić z Wami wszystkim, nie tylko przez obraz i emocje, ale też czymś namacalnym.
Dlatego razem z marką Dell chcielibyśmy usłyszeć Wasze inspirujące historie:
 
„Pokaż, że w życiu nie marnujesz ani chwili”
Najlepsze odpowiedzi, zdjęcia czy filmy nagrodzimy MEGA NAGRODAMI!
  • Laptopem #travelmoDELL firmy Dell ( dokładnie tym, który widzicie na filmie) + torbą zaprojektowaną przez Łukasza Jemioła
  • Torbą zaprojektowaną przez Łukasza Jemioła
  • Powerbankami Dell i brylokami zaprojektowanymi przez Łukasza Jemioła

Możecie je opisać, sfotografować czy nagrać filmik. Interpretacja dowolna. Na Wasze historie w formie komentarza tutaj na blogu, zdjęcia na instagramie lub facebooku czekamy do 13 lutego. Nie zapomnijcie go opisać i otagować @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

* jedna osoba może przesłać jedno zgłoszenie.

 

dell

glowne-dell

Na koniec chciałabym zaprosić Was do przeczytania mojego wywiadu 🙂

WYNIKI KONKURSU:

  1. Paulina Łuczak
  2. Amanda Niedrich
  3. Grzegorz Dymon, Grzegorz Bukalski, Mateusz Odrzygóźdź

 

Komentarze

  1. Patyczka pisze:

    Świetny krótki filmik, który oddaje wszystko o Tobie i o tym co lubisz, czym się pasjonujesz, CO KOCHASZ!! Bardzo Cię lubię za to, że jesteś taką sympatyczną, miłą, zabawna i pełną wspaniałej energii Kobietą ;);D

  2. Monika pisze:

    Aniu, jestem oczarowana filmem. Porwał moje serce. Jeszcze większa dawka motywacji do spełnienia marzeń i pokonania lęku przed nowymi wyzwaniami!
    Dziękuję.

  3. Paula :) pisze:

    Jesteś mega pozytywna osoba, o ktorej slyszalam. Motywujesz zarowno sobą jak i swoja pasja. Codziennie rano ogladam twoje snapy i uwielbiam to, ponieważ dzięki twojej pozytywnej energii sama czerpie wlasna 🙂 gratuluję Ci premiery tego filmu i czekam na więcej. Dla ludzi, ktorzy chociaz trochę tak jak ja poznali Cie orzez snapa jestes osoba, która chce sie podziwiać , i dzieki ktorej chce sie PRZEKRACZAĆ WŁASNE GRANICE

  4. Karolina pisze:

    Lubie myslec,ze nie marnuje w tym naszym krotkim zyciu ani chwili,wiesz? Bo przeciez jaka mamy gwarancje,ze dozyjemy emerytury? Pff,co ja mowie o emeryturze, przeciez za rok,miesiac albo nawet i jutro moge peknac jak banka mydlana. I dlatego zyje tak,zeby niczego nie zalowac. No regrets. Juz pare lat temu wiele rzeczy w mojej wyplowialej od slonca glowie sie pozmienialo. Stwierdzilam,ze najlepiej jest przyjac dzieciece podejscie do swiata. Budzic sie co rano i byc podekscytowanym perspektywa kolejnego dnia. Tego,ze swieci slonce i mozna isc posurfowac, albo ,ze pada deszcz i w tym wlasnie deszczu mozna sobie akurat potanczyc. Spora wieksosc znajomych ma mnie za waritke i nie rozumie dlaczego nie potrafie usiedziec na tylku. A dla mnie to jest takie oczywiste! Przeciez siedzac na owym tylku nie mozna, cholera jasna, zobaczyc wszystkiego,sprobowac wszystkiego, pogadac ze wszystkimi i doswiadczyc wszystkiego…no albo przynajmniej prawie wszystkiego. Poswiecam ,to,co dla wiekszosci jest normalnym zyciem, na rzecz mojego ”normalnego zycia”. Z plecakiem na plecach,usmiechem na twarzy i siniakami na kolanach. I tak strasznie mi dobrze, wiesz? Tak strasznie dobrze jest czuc sie tak cholernie wolna, brudna od piachu , z rozczochranymi i wyplowialymi od slonca wlosami i ta fajna glowa wychodowana we wlasnej szkole zycia.
    Na poparcie podsylam filmik z moich ostatnich 6ciu miesiecy na Wyspach Kanaryjskich a sama lece planowac przygode w Namibii bo bilet juz zabookowany 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=RzLOLnDntA4

    #delltravelKONKURS

  5. Ann Dasz pisze:

    Super! Muszę go mieć!:) a filmik świetny!

  6. Monika pisze:

    Świetny film 😉 Przedstawia chwilę, którymi dzieliłaś się z nami w trakcie tych wszystkich niesamowitych podróży 😉 Jesteś mega inspiracją !

  7. Klaudia pisze:

    Moja historia z pewnością nie należy do tak zapierających dech w piersi jak Twoje Aniu ale dla mnie jest najważniejsza i najpiękniejsza bo moja własna. Cała historia zaczęła sie 5 lat temu w sobotni poranek. Poczułam straszny ból ręki i nie wiedzieć dlaczego nie potrafiłam otworzyć oczu. Kiedy już udało mi sie w końcu dobudzić, zobaczyłam nad sobą mamę rodzeństwo i dwoje obcych ludzi- ratowników medycznych. Szybka akcja i po chwili znalazłam sie w szpitalu, ciagle nie wiedziałam co sie dzieje i o co im wszystkim chodzi. Z całego tego okresu pamietam tylko słowa mamy na oddziale segregacji – na tym samym łożku leżał dziadek miesiąc temu (zmarł po tygodniu w szpitalu). Po zrobieniu badań na których nic nie wychodziło, dwóch tygodniach pobytu dostałam diagnozę- padaczka miokloniczna. Wszystko fajnie tylko co to jest? Pani ordynator wytłumaczyła to tak:” zero alkoholu, papierosów, narkotyków” powiedziałam żaden problem nigdy mnie do tego nie ciągnęło. I wtedy dowiedziałam sie jeszcze czegoś „najprawdopodobniej nigdy nie zostanie pani mama bo tabletki które będzie pani musiała brać do końca życia powodują poronienie” szok! Dziewczyna 21-letnia, która jest na studiach o kierunku edukacji przedszkolnej, właśnie dostała wyrok śmierci… Tak to wtedy widziałam. Tabletki te tak silnie wpływają na układ nerwowy, ze nawet jeśli dziecko sie urodzi to może byc mocno niepełnosprawne, a gdy przestane je brać to ryzyko ataku który i tak spowoduje poronienie. Pół roku leczenia i dobrej diety, ogromna tabletek pózniej koleżanka zaproponowała mi wspólny wyjazd do pracy zagranice. Obawy mojej mamy były większe niż wtedy kiedy puszczała młodszego brata na wycieczkę do Francji. Jednak po wielu prośbach i zapewnieniu ze przecież nie jestem dzieckiem i pamietam żeby brać leki bo znam konsekwencje ich niedoboru odpuściła. Dzień wyjazdu był pełen strachu ale i radości. Właściwie do samego końca nie miałyśmy pojęcia czy oferta jest prawdziwa i czy nie wylądujemy w jakimś klubie nocnym… Na szczęście wszystko było dokładnie tak jak zostało nam powiedziane. Już pierwszego dnia w Niemczech poznaliśmy kilkoro polskich chłopaków i jak nietrudno sie domyśleć dostałam porządnego łupnia od amorka. Jednak dwa miesiące, w dodatku wakacyjne wydaje nam sie ze możemy wszystko. Po powrocie do domu i na studia utrzymywaliśmy ciągły kontakt. Byłam nawet parę razy go odwiedzić. Aż do grudnia wytrzymałam taki styl zycia. W grudniu przerwałam studia spakowałem cały swój „dobytek” i pojechałam. Tak naprawdę do chłopaka którego znałam w większości z rozmów telefonicznych. Dzisiaj jak o tym myśle to uważam ze musiałam być nieźle stuknięta. Ale szkoda mi było czasu na analizę, byłam zakochana! Mama była na mnie wściekła ze ich zostawiam, przerywam studia a i wiedziała ze będę musiała przyjeżdzać do Polski na badania kontrolne i po tabletki. Na święta pojechaliśmy do jego cioci na Bawarię. I tam 24 grudnia zostaliśmy narzeczonymi. Tydzień pózniej tuż po imprezie sylwestrowej poczułam ze coś jest nie tak… Kolejny tydzień pózniej pokazały sie dwie kreski na teście ciążowym… Bez namysłu odstawiłam tabletki, modląc sie by nie dostać ataku i nie poronić. 9 miesięcy strachu mieszanej z radością. I urodziła sie Zuzia, silna, zdrowa dziewczynka, która wywróciła nasze życie do góry nogami. Moi rodzice zakochali sie we wnuczce od pierwszego wejrzenia. Chociaż w czasie ciąży sporo sie nasłuchałam o mojej odpowiedzialności… Po porodzie do tabletek już nie wróciłam, co więcej okazało sie ze lekarze wydali decyzje bezpodstawnie… Teraz Zuzia ma jeszcze młodszą siostrę, która także jest zdrowa. A my co jakiś czas odwiedzamy dziadków w Polsce, a jak dziewczynki są niegrzeczne to zawsze zganiam to na nieszczęsne tabletki 🙂 dlatego warto brać życie w swoje ręce i co jakiś czas robić to co sie chce a nie to co powinnismy! Ja dopiero ryzykując wszystko co miałam odnalazłam siebie i co więcej zostałam uzdrowiona. Do każdego z marzeń staram sie codziennie przybliżyć chociaż o krok- konsekwentnie ale do celu! Moja motywacja wola mnie dziennie rano : mamo, i wiem ze już teraz nie ma nawet cienia szansy żebym sie poddała!

    1. dominia pisze:

      Kochana! Czytałam Twoją historię i się wzruszyłam !! Gratuluje! Dosłownie wzięłaś życie w swoje ręce !!

  8. Magda pisze:

    Aniu, filmik przepiękny i mega inspirujący 🙂 chciałabym, żeby moje filmiki z wakacji były tak samo piękne jak Twoje! 🙂

    Od zawsze ciągnęło mnie w świat, ale niestety rodzice nie mieli pieniędzy, żeby zafundować mi wakacje za granicą. Tak więc jak tylko zaczęłam pracować, to z każdej wypłaty odkładałam jakąś część na podróże i tak uzbierałam na swój pierwszy zagraniczny wyjazd. I to nie byle gdzie, bo do Tajlandii. Co to były za wakacje! Wsiąkłam totalnie, złapałam bakcyla, utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę przeżyć jak najwięcej, że jest tyle miejsc, które czekają by je zobaczyć. Teraz odkładanie na wakacje to taki stały rytuał i raz w roku planuję większą podróż, pakuję walizkę albo plecak i jadę. Bez biletu na kolejną podróż źle się czuję, nosi mnie…muszę wiedzieć, że niedługo znów gdzieś wyruszę.
    W zeszłym roku odbyłam samotną podróż do Stanów – do Californii.
    W koszulce z napisem „You really can do whatever you want”, z telefonem na kiju zaczęłam moją californijską przygodę! Mega intensywne 2 tygodnie, przejechane tysiące km przez 4 stany, bycie w miejscach, które wyciskają łzy radości, że się tam jest, długie godziny w samotności i wspaniali ludzie poznani po drodze! Przez chwilę czułam się jak prawdziwa california girl i nauczyłam się, że wszystkie ograniczenia są tylko w naszych głowach 🙂
    Warto żyć! Warto podróżować dla takich właśnie chwil jak na video:

    Teraz czekam na kwiecień, żeby pojechać do wymarzonego Wietnamu, Kambodży i żeby znów wrócić do ukochanej Tajlandii. Tym razem już nie samotnie, ale z przyjaciółmi – nie mogę się doczekać 🙂

    #delltravelKONKURS #delltravel #dellandyou

    1. Magda, ja zaczynałam też od takich filmików jak Ty 😉
      Musisz tylko ciąć pod bit, a krótsze sceny dodadzą dynamicznego charakteru. Dużo nie znaczy dobrze. Lepiej zostawić niedosyt niż przesyt 😉
      Powodzenia w Tajlandii i życzę Ci abyś przywiozła ze sobą niesamowite wrażenia… zarejestrowane na karcie pamięci 😉

      1. Magda pisze:

        Justyna, wielkie dzięki za rady! 😀 na pewno z nich skorzystam przy tworzeniu kolejnego filmu z wakacji! 🙂 mam motywację 😉 Pozdrawiam ciepło!

  9. N pisze:

    Moja droga.. powinnam Cię nienawidzić, bo spełniasz MOJE marzenia. Wszystko to co robisz, chciałabym robić też, ale chyba nie mam odwagi i pomysłu jak zacząć. Może kiedyś… 🙂 Mimo wszystko Cię uwielbiam, jesteś takim uśmiechniętym, pozytywnym promykiem 🙂 Trzymaj się !! :*

  10. Ania pisze:

    Ania super film! Twój głos przecudowny, inspirujesz ludzi, sprawiasz, ze chce sie zmieniac swoje zycie na lepsze, robic w zyciu to co sie kocha. Jestes super motywacja.

  11. Justyna pisze:

    Żyj każdym dniem jakby mógłby być to Twój ostatni. To moje motto. Staram się wyciskać z każdego dnia ilę się da. Dzień zaczynam o 5 rano. Szybka podbódka i 30min cardio ( zazwyczaj skakanka) na dobry początek dnia. Potem zdrowe sniadanko, w między czasie sprawdzę instagram, poczytam ulubione blogi (w tym whatannawears) 🙂 ) prysznic i biegnę na autobus. By na 7:30 dojechać na dyżur w szpitalu. Tam z dużym zaangażowaniem wypełniam swoją pracę. Zawsze jakiś zastrzyk adrenaliny się zdarzy/ W między czasie, z zachowaniem 3h odstępu jem drugie śniadanko, lunch i obiad. Gdy wybije 19 zdejmuję robocze ubranko i wskakuję prosto w legginsy, moje ukochane Nike, stanik sportowy i top. Biegnę na autobus, który jedzie prosto pod siłownię, zajmuje mi to ok. 30min do 1h. Ok. 20 zaczynam trening, który zajmuje mi ok.2h ( 1h treningu siłowego, 40 min kardio i prysznic ) . W granicach 22:30 jestem dopiero w domku, jem kolację, robię jedzonko na następny dzień, troszkę poczytam nowych informacji, postów na blogach, przejrzę snapa, w tym oczywiście whatannawears. Przed snem mam chwilkę dla siebie, w tle ulubiona muzyka , maseczka na twarzy, chwila wyciszenia. Około północy kładę się spać by wyspaną rozpocząć, kolejny ciekawy dzień.

  12. Say me Justine pisze:

    Uwielbiam ten film!!!!!!!!!!!!! Podroze to cos niesamowitego, nie wyobrazam sobie zycia bez nich!

  13. martynahoma pisze:

    Szwecja, Norwegia, Gruzja, Tajlandia, Malezja, Indonezja.
    W jednym roku zobaczyłam więcej świata niż przez całe swoje życie.
    Zakochałam się w Azji. I niedługo tam wracam.
    Nie da się opisać tego, co dają podróże.
    Warto dzielić te wspomnienia z najbliższymi.
    Początek mojej historii:
    youtu.be/G1i2JjkRIvk

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  14. Ewka pisze:

    Przez dwa lata byłam codziennie na innej plaży, skakałam z kangurami, głaskałam misie koala, uciekałam od meduz, nurkowałam na największej rafie koralowej świata, walczyłam z burzą piaskową i ibisem, weszłam na szczyt Góry Kościuszko, goniłam płaszczki i spojrzałam w oczy dla dingo… nie zmarnowałam ani chwili! Cząstka wielkiej i pięknej Australii na filmie. *

    https://www.youtube.com/watch?v=WxJZ7yVr9VI

    *Film działa tylko na komputerach.

  15. Agata pisze:

    Cześć, jestem Agata. Moja przygoda zaczęła się niedawno, kilka miesięcy temu. Moja przygoda z życiem. Wszystko zaczęło się od przeprowadzki mojego chłopaka bliżej mnie. Poruszam się na wózku i potrzebuję pomocy w wielu czynnościach. Wcześniej prawie w ogóle nie wychodziłam z domu, nie miałam znajomych i byłam bardzo zamknięta w sobie. Teraz wszystko powoli, systematycznie, małymi kroczkami się zmienia. Tworzę w głowie plany na przyszłość. Marzę o podróżach i przygodach bez ograniczeń. Moje podróżowanie jak dotąd to tylko polskie miasta, ale od czegoś trzeba zacząć! Uwielbiam chodzić na spacery i zwiedzać. Zwiedzać wszystko. Na świecie jest tyle pięknych miejsc, które chcę odwiedzić. Od Azji, przez Afrykę aż po Amerykę Południową. Wcześniej marnowałam chwile, a nawet dnie, miesiące, lata. Teraz to zmieniam i nigdy nie zaprzestanę marzyć o wielkich podróżach. Nigdy więcej marnowania chwil!
    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  16. Paulina Karpińska pisze:

    AAAA! Oglądam setny raz już ten film i nie mogę przestać! Największa motywacja, DZIĘKUJĘ! :*
    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    Od kiedy pamiętam byłam żywiołowym dzieckiem, nie rozumiałam jak moja mamusia może siedzieć przed telewizorem…
    Oczywiście gdzieś już w klasie podstawowej mój zachwyt życiem gasł bo pojawiały cie kompleksy i małe niepowodzenia.
    Bardzo długi czas walczyłam z samą sobą, co jest naprawdę ciężkie ALE SIĘ UDAŁO! co prawda dalej to odczuwam ale z każdym dniem jestem coraz silniejsza i teraz wchodzę w dorosłe życie jako pewna siebie z ambicjami i pasją kobietka. Teraz jak to się mówi co ludzkie nie jest mi obce i nie boje się niepowodzeń, bo wiem że dałam z siebie te 100 a nawet 1000% dzisiaj i jutro na pewno zrobię to samo! ZAWSZE kiedy spada mi motywacja przypominam sobie te słowa- Wyobraź sobie że dni to są kroki jakie musisz zrobić aby dojść na szczyt, jasne możesz zrobić sobie przerwę ale nie przeskoczysz drogi a tylko zwiększysz swój czas i będziesz dochodzić do celu dłużej. Twój wybór!
    Za każdym razem mój wybór jest prostu, może droga jaką wybierałam to labirynt z wieloma ślepymi uliczkami, ale chociaż dzisiaj z czystym sumieniem wierze że kiedyś spełnią się moje wszystkie sny i marzenia.
    Strasznie DZIĘKUJĘ między innymi Tobie Aniu za tzn. kopa do działania!

  17. Karolcia pisze:

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    WOW! Wielkie WOW! 🙂 Droga Aniu, jestem bardzo oczarowana tym filmikiem 🙂 Jesteś inspiracją dla wielu dziewczyn, dajesz mega pozytywnego kopa do działania 🙂 I jeszcze większą dawkę motywacji do spełnienia marzeń! Oby tak dalej 😉
    Dziękuję. Pozdrawiam :*

  18. Paulina pisze:

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    ***
    Aniu, robisz tak piękne i inspirujące rzeczy, że brakiem pokory byłoby porównywać się z Tobą :). Moje życie jest dużo bardziej skromne jeśli chodzi o ilość doświadczeń, ale też nie marnuję ani chwili!

    Nie umiem „być letnia”. Robić rzeczy „na pół gwizdka”, przeczekiwać dni i żyć bez realizacji swoich pasji. Realizacja to też mało. Staram się moimi pasjami zarażać.

    Kocham moją pracę. Angażuję się w nią stanowczo powyżej górnej granicy barometru zaangażowania ;)! Jestem….. nauczycielką. Uczę historii sztuki w Liceum Plastycznym. Ale nauczyciel to chyba złe słowo. Bardziej adekwatne byłoby: art lover, przyjaciel zarażający pasją, ale stawiający wymagania, czasem poskramiacz lwów i tygrysów, czasem aktor lub komik, „czytacz” dający wskazówki, „doceniacz i pochwalacz” oraz motywator. Staram się moim uczniom pokazywać, że sztuka ma wiele twarzy, że to nie tylko piękne historyczne materialne obiekty, ale, że dzieje się tu i teraz, w akcjach społecznych, w instalacjach, w nowych mediach, w nowych trendach społecznych. Śmieję się czasem, że jestem swoją pracą 24/7, ale to prawda. Piszę, kompulsywnie czytam, ciągle się uczę. Odkrywam w sobie nowe poziomy wrażliwości. Staram się ukierunkowywać młodych ludzi, by byli ciekawi świata, poszukiwali, stawiali pytania i poszukiwali odpowiedzi. Jeździmy wspólnie na wystawy i ekspozycje w całej Polsce (by nie mieli poczucia, że mieszkają na peryferiach, obrzeżach świata sztuki), wyruszamy na wymiany międzynarodowe, chodzimy do kina, robimy happeningi i akcje społeczne oraz streetartowe, wymieniamy się książkami i filmami. Ciągle szukamy wzajemnych inspiracji. Uczę się od nich, a oni ode mnie. Nie ma chwili do stracenia, bo chodzi tu o przyszłość, o życie, o marzenia, o pasję. Chcę ich przygotować do odwagi w realizacji swoich celów, do otwartości i mobilności oraz dać im poczucie, że świat stoi otworem – wystarczy szukać rozwiązań. Kiedy obserwuję jak stają się intelektualnie samodzielnymi, ciekawymi świata ludźmi o bogatych wnętrzach – wzruszam się bardzo.

    W moją pracę (czytaj pasję) wpisany jest rozwój, ciągła edukacja, szkolenia i poszerzanie wiedzy z zakresu psychologii. Wiedza cały czas się aktualizuje. Nie mogę stać w miejscu. Nie boję się tego, nie marnuję ani chwili, którą mogę wykorzystać na naukę czegoś nowego.

    Uwielbiam poznawać inne miejsca i kultury. Podróże, książki i filmy zapewniają mi okazję, by szybciej i częściej przenosić się w przestrzeni oraz w czasie. Wierzę, że kto czyta i podróżuje ten żyje wielokrotnie. A ja mam energii na więcej niż jedno życie. Najpiękniejsze wspomnienia? Pochyłości Porto, atmosfera i niespodzianki Bukaresztu, zmierzch w Helsinkach, wszechobecna ochra w Roussillon, paryska melancholia i spleen jesienią.

    Ponieważ ożywiam w swoich opowieściach postacie z obrazów, tak by stały się pełnokrwiste, bliskie, warte zapamiętania – uprawiam też podróże muzealno – artystyczne. Chcę jak najwięcej dzieł sztuki zobaczyć na żywo. Poczuć ich realność i bliskość. Sprawdzić czy istnieją naprawdę ;)! Czy nie są „zbyt piękne, by być prawdziwe”.

    Z racji zawodu prowadzę siedzący tryb życia. Wiele godzin ślęczę przy albumach, opasłych tomach, przed komputerem. Instynkt samozachowawczy oraz zwykła miłość własna sprawiają, że nie marnuję czasu, bo wolne momenty chociaż najskromniejsze muszę wykorzystywać dobrze, aby ciało nie odmówiło mi w końcu posłuszeństwa. Uprawiam jogę, medytuję i biegam. Z miłości do siebie, do życia i po to, by mieć lepszą świadomość swojego ciała. Staram się codziennie znaleźć czas na te aktywności, a także pracować z instruktorem.

    Kocham kino. I zawsze jestem w stanie wygospodarować chwilę na to, by poczuć jego magię na dużym ekranie. Cieszą mnie też festiwale takie, jak np. Nowe Horyzonty, Tydzień Kina Hiszpańskiego, Planete+ Doc Film Festival. Jadę ich tropem. Podobnie – kocham muzykę na żywo. I też podążam jej śladem.

    Pasjonuje mnie też moda jako część kultury. Jako sztuka. Uwielbiam zdobywać wiedzę o modzie i historii ubioru. Czytam, oglądam, inspiruję się. Wzbogacam estetycznie. Ciągle. Z miłością.

    Wchodzę w projekty, które wydają mi się ważne potrzebne i mądre. Wolontariat, projekty artystyczne i streetartowe? Zawsze znajdę czas, wykopię go chociażby spod ziemi!

    Uczę angielskiego. Piękną, mądrą i pełną radości istotkę z niepełnosprawnością. Nie mamy wątpliwości, że „będziemy” w tym języku mówić! Potrzebujemy tylko czasu.

    Nowa pasja? Fotografia. Dopiero się uczę. Zaczęłam późno, więc nie mam ani chwili do stracenia. Chcę umieć rejestrować świat – cyfrowo, analogowo, otworkowo – jakkolwiek!

    Zdarza mi się pisać teksty i artykuły o sztuce. Robię to bardzo nieśmiało, bo często nie wiem czy rzeczywiście mam coś do powiedzenia. Ze zdziwieniem dowiaduję się czasem, że ludzie je czytają.

    Ostatnio? Odkryłam nową rzecz – uczę się prowadzić bloga 😉 Tak, bloga. Zawsze wydawało mi się, że to nie dla mnie, a teraz kroczek po kroczku tworzę coś malutkiego i mojego. Mam nadzieję, że nie będzie to faux pas jeśli na niego zaproszę: http://www.paulinejournal.pl (nie jestem jeszcze za pan brat z netykietą, dopiero się jej uczę)

    Latem mam jeszcze ukochany retro skuter, który wozi mnie pozwalając odkrywać różne zakątki i sekrety miasta, a także zabiera poza jego granice. Posmak przygody gwarantowany!

    W tym wszystkim chcę koniecznie wydrzeć dobie czas na urządzenie mieszkania, nauczenie się splotów makramowych i zrobienie hamaka oraz wymarzone studia artystyczne. Jakie? Jeszcze się waham.

    Ale wierzę, że się uda. Nie boję się marzyć. Najlepszą nagrodą i kopem do działania są zawsze słowa: „Proszę Pani, ja mam pytanie” oraz „Dziękuję Proszę Pani”.

  19. Jacob pisze:

    #whatannawers #dellandyou @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    „Pokaż, że w życiu nie marnujesz ani chwili”
    Ja nigdy nie marnuję ani chwili, zawsze coś robie albo gdzieś jadę najlepiej w podróże w różne zakątki świata tam gdzie jeszcze mnie nie było i gdzie jeszcze tego nie widziałem. Najważniejszę jest dobrzę się bawić i bardzo dużo zobaczyć bo to co zobaczymy jest najważniejszę nikt nam tego nie jest w stanie zabrać. Żyć żyć żyć zawszę żyć pełnią chwili i nie zastanawiać się czy coś zrobić czy nie tylko od razu to robić bo nie ma czasu na zastanawianie się i na myślenie czy robić czy nie bo to jest bez sensu poźniej będziemy tylko żałować że tego nie zrobiliśmy czy nie spróbowaliśmy prawda!!!!

  20. Borkowski Erwin pisze:

    Sposób w jaki można przedstawić fakt nie marnowania ani chwili w życiu w obecnej skali życia/świata a właściwie więcej – móc to udowodnić.
    Niesamowicie wielka ilość osób, w tym i ja także, potrafi skondensować wiele czynności na raz, nie należy czytać tego jako popularny zwrot multizadaniowość, po prostu to robi.
    Odpowiedzią dlaczego jest po prostu sprawa taka, że nad większością czynności skupiamy i pochylamy się za długo, co rujnuje nam czas i chęci na wykonywanie, tego czego potrzebujemy, czego pożądanym i tego co chcemy.
    Tak więc, nie marnować ani chwili, to wykorzystać do granic możliwości nasz cały czas i chęci do realizacji naszych myśli, pomysłów i pragnień.
    To w jaki sposób tego dokonamy jest kwestią indywidualną,
    Ja ściskam wszystko to co zbędne do małego ułamka z tego co mam do dyspozycji na co dzień.

    ‪#‎delltravel‬ ‪#‎dellandyou‬ ‪#‎delltravelKONKURS‬

    Zapraszam na post facebookowy, obraz z pewnością odzwierciedli prawidłowo moją myśl zawartą w powyższym opisie.

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=585853648250778&set=a.585466791622797.1073741827.100004784439727&type=3&theater

  21. Monika pisze:

    Aniu, do tego konkursu przygotowywałam się myślami bardzo długo.. Można by powiedzieć, że dniem i nocą myślałam jak ująć w słowa , co mam na myśli…
    Gdzieś się zatrzymałam, o czymś zapomniałam, coś zgubiłam, gdzieś zrobiłam błąd…Takie myśli do niedawna krążyły po mojej głowie. Być może to, co napisze wyda się banalne, ale nie dla kogoś, kto czuł , że sens jego życia gdzieś zanika…
    Moja historia jest krótka i treściwa. Jestem młoda, mam marzenia, chcę by moja rodzina była zdrowa, żeby byli szczęśliwi, chcę dzielić się swoim szczęściem z innymi… Tylko z kim? Zostałam niemalże sama, znajomi się ode mnie odwrócili. Nowe znajomości, trochę lepszego życia i odeszłam w zapomnienie. Tak, załamałam się, bo co innego mogłam zrobić? Nie widziałam dla siebie ratunku. Szukałam zajęcia, na próżno. Wtedy dodałaś ten film, film „motywator”, film, który uniósł moje życie ku górze, który pomógł mi zrobić pierwszy krok do przodu.
    Pewnego dnia ,podczas porządków w pokoju, znalazłam glinianą zawieszkę, którą wiele lat temu dostałam w konkursie recytatorskim. Wówczas występowałam na scenie z koleżanką, z którą znamy się od małego. Zrobiłam więc zdjęcie i wysłałam je Magdzie z pytaniem, czy pamięta, w którym roku był ten występ, bo niestety zawieszka nieco się stłukła i daty nie było widać. Niestety, nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie, ale w zamian dostałam wiele innych, cennych rad, ciepłych słów i wsparcia od osoby, z którą szczerze nie rozmawiałam wiele lat! Słowo po słowie napisałam co mnie trapi in przygnębia, że czuję się samotna i odrzucona. Jako,że z Magdą niegdyś miałam bardzo dobry kontakt szybko przypomniała mi jak wiele znaczy dla mnie jej szczere słowo. Nie napisała mi ” Monia, będzie dobrze”, ujęła to w zupełnie inny sposób. Mimo wieloletniej ciszy, czułam, że odnalazłam wsparcie..
    Pisze bloga, z sercem. Wcześniej wstydziłam się napisać o tym , co czuję i jak postrzegam świat. Nabrałam śmiałości. Mam pełną głowę pomysłów. Chcę zająć się w końcu tym co sprawia mi największą frajdę- rysować, podróżować, projektować, fotografować… Chcę wrócić na Giewont, wziąć głęboki wdech i czuć, że jestem wolna i szczęśliwa. Chcę dawać szczęście innym, chcę pomagać, chcę motywować innych do działania. Chcę inspirować ludzi do życia tak, jak mnie zainspirował Twój film i, mogę napisać to z czystym sumieniem, moja przyjaciółka Magda. Wierzę, że będzie dobrze, drobnymi kroczkami, po drodze pełnej porażek czubkiem nosa dotknę sukcesu i stanę się pewną siebie, niezależną i spełniająca swoje marzenia kobietą!

    Dziękuję za Twój film. Słowa, które tam wypowiadasz towarzyszą mi każdego dnia.
    Pozdrawiam i całuję, Monika.

    1. What Anna Wears pisze:

      Dziękuje Monika <3
      I za zgłoszenie i za te przemiłe słowa na końcu! :* Fajnie jest mieć takich czytelników

  22. Majeczka pisze:

    Dziewczę jesteś kozak!!!Co za flm uh!Wow!
    A ja sie pochwalę ze kazdy wypad z moim chłopem do Krakowa to jakies gupoty.I chcę to poszerzać, łażenia po drzewach, zaczepianie ludzi, nieco miasta sfilowane a wszystko z ręki w jeden dzień!Wiec i zabawa i dokument– nie wiem jak to zmieściłam!A przy tym wentylatorze to zaczepialiśmy kazdego naparwde przez godzinę chyba i kazałam im wietrzyć pachy hahaha, ludzie sie strasznie wyluzowywali widząc że jestem waryjot i nadstawiam ostentacyjnie pachy.Także zanim wyruszę za granicę i do Tajlandii .. póki co zawsze staram się by przełamywać i zaskakiwac innych- taki mam sport:rozśmieszanie ludzi i prowokowanie ich do spontanu! Piona!
    (oglądać w HD:) https://www.youtube.com/watch?v=CqCLJ7707zU

  23. Majeczka pisze:

    Dziewczę jesteś kozak!!!Co za flm uh!Wow!
    ((Wkleilam to samo tylko z tagami , gapa ze mnie:)- Wiec niech sie liczy jako jedno zgłoszenie bo to to samo.Buzia!))

    A ja sie pochwalę ze kazdy wypad z moim chłopem do Krakowa to jakies gupoty.I chcę to poszerzać, łażenia po drzewach, zaczepianie ludzi, nieco miasta sfilowane a wszystko z ręki w jeden dzień!Wiec i zabawa i dokument– nie wiem jak to zmieściłam!A przy tym wentylatorze to zaczepialiśmy kazdego naparwde przez godzinę chyba i kazałam im wietrzyć pachy hahaha, ludzie sie strasznie wyluzowywali widząc że jestem waryjot i nadstawiam ostentacyjnie pachy.Także zanim wyruszę za granicę i do Tajlandii .. póki co zawsze staram się by przełamywać i zaskakiwac innych- taki mam sport:rozśmieszanie ludzi i prowokowanie ich do spontanu! Piona!
    (oglądać w HD:) https://www.youtube.com/watch?v=CqCLJ7707zU

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  24. patrycja pisze:

    Aniu film jest przeswietny! Bardzo pozytywny i motywujacy do dzialania! moja pasja tez sa podroze i w taka wlasnie sie wybieram i tu pojawia sie moje pytanie do Ciebie- czy przed wyjazdem braliscie jakies specjalne szczepionki ? ja wybieram sie wlasnie do Tajlandii i rozwazam jakie szczepienia powinnam wziac. pozdrawiam serdecznie :*

    1. What Anna Wears pisze:

      Zależy przed którym wyjazdem. Jeśli chodzi o Tajlandie to nie są wymagane i konieczne żadne szczepionki. Afryka już tak.
      Dzieękuje i życzę miłego wyjazdu!

      1. Werka pisze:

        Zawsze szukamy pasji w życiu. Zawsze szukamy czegoś…Nie mogę powiedzieć, jestem podróżniczką, NIE! jestem obieżyświatem, globtroterem? nawet się do nich nie porównam. Wraz z moją RODZINĄ jesteśmy turystami. Życie toczy się tu i teraz, a realne poznawanie innej kultury nieznanego kraju to „cream de la cream”. Dla mnie również ważne są te wszystkie dni, tygodnie i miesiące planowania, myślenia, szukania i marzenia o kolejnym wyjeździe jak i ten czas gdy jest się już w domu i wspomina, opowiada, pamięta. Ten proces przed samą podróżą i po niej jest ekscytujący, dający energię na kolejne dni i miesiące, ale zabiera również spokojne sny cóż… uwielbiam to. Wraz z mężem, zwiedzaliśmy, odkrywaliśmy nowe miejsca, Francja, Włochy, Hiszpania, Monako, Norwegia (o każdym państwie mogłabym pisać i pisać ale…każdy dostrzega inne piękno) Planowaliśmy powiększyć rodzinę i udało się! długo wyczekiwane,upragnione dzieciątko. Urządzanie pokoju, wybieranie imienia, zastanawianie się jak będzie wyglądało nasze Szczęście. Jest – mamy syna – Franuś, moje cudo! Na usg nic nie wykazywało żadnych nieprawidłowości, wszystko przebiegało książkowo. Po dwóch dniach pobytu w szpitalu, dzieciątko dostaje infekcje, gorączka, ataki. Mimo obaw i strachu wiedziałam, że sobie poradzi. Nie poradził sobie. Załamałam się, miałam ochotę umrzeć. Pretensje do całego świata. Dlaczego właśnie ja? Co takiego źle zrobiłam, że dostałam takiego kopa?! Obwiniałam Boga. Dlaczego w tych rodzinach, gdzie jest alkohol, przemoc, są też dzieci, które rodzą się rok po roku. Dlaczego Bóg mi go zabrał? Przecież Bóg, który tak bardzo nas kocha i chce dla nas jak najlepiej przysporzył mi tyle bólu i cierpienia? Krótko po stracie Franka zdałam sobie sprawę z tego, że…muszę mieć dziecko, abyśmy mogli wraz z nim spełniać nasze marzenia, realizować plany, aby był naszym lekarstwem na wszystko. Po 2óch latach MAMY syna. Piotruś. Dziś nie potrzebujemy ogromnego domu z basenem i cudownym ogrodem. Tego nie zabierzemy ze sobą, dziś każdy odłożony grosz inwestujemy w podróże, małe i duuże. Ciągle szukamy naszego miejsca na ziemi, może to w Azji, Ameryce… odnajdziemy swój azyl. W naszej głowie nie ma granic, możemy marzyć i myśleć o wszystkim. „Każde marzenie dane jest nam z mocą potrzebną do jego spełnienia”. Teraz czekamy na wizy do Australii…
        @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  25. Krys Dygas pisze:

    Część wszystkim.
    Mogę przywołać całą masę cytatów, złotych myśli i sentencji, które brzmią ładnie, ale wyfruną z głowy, z chwilą, z którą zamkniecie tę stronę. Wszystkie one nie znaczą nic, jeśli pozostaną jedynie komentarzem, który odnaleźliście na blogu. Dlatego wszystkim możliwymi środkami, odłóżcie pieniądze, spakujcie torbę i ruszajcie w świat. Nie czekajcie na znajomych, którzy mają masę wymówek, czy rodzinę, która ma dla Was inne role w życiu. Jeśli jest jakieś miejsce, w którym chcecie być – W drogę! Odstawcie na bok sztuczne kurorty, albo resorty, które wpadły Wam w oko, bo „all inclusive”, bo koleżanka była… Jest tyle prawdziwych miejsc na świecie, które zostaną w Was już na zawsze, że zwyczajnie szkoda czasu, energii i pieniędzy, na to, co nie stanowi wyzwania.
    Mnie obudził knock-out w życiu osobistym, ale dla każdego może to być coś innego.

    Załączam i zgłaszam film, do którego link znajduje się poniżej.
    Krótki film z miesięcznej podróży po Kambodży i Wietnamie (świeżo wrzucony).
    Jeszcze niżej link do zdjęć na flickr. Z 3 tys siedzi tam 44 wybranych ;] Nie chcę zgłaszać dwóch materiałów, stad zdjęcia niech pozostaną poza zgłoszeniem, ale chętnie podzielę się nimi z kimkolwiek, kto lubi pstrykać.

    https://youtu.be/ZEUp5S8JZHs

    https://flic.kr/s/aHsktDdkpq

  26. Werka pisze:

    Zawsze szukamy pasji w życiu. Zawsze szukamy czegoś…Nie mogę powiedzieć, jestem podróżniczką, NIE! jestem obieżyświatem, globtroterem? nawet się do nich nie porównam. Wraz z moją RODZINĄ jesteśmy turystami. Życie toczy się tu i teraz, a realne poznawanie innej kultury nieznanego kraju to „cream de la cream”. Dla mnie również ważne są te wszystkie dni, tygodnie i miesiące planowania, myślenia, szukania i marzenia o kolejnym wyjeździe jak i ten czas gdy jest się już w domu i wspomina, opowiada, pamięta. Ten proces przed samą podróżą i po niej jest ekscytujący, dający energię na kolejne dni i miesiące, ale zabiera również spokojne sny cóż… uwielbiam to. Wraz z mężem, zwiedzaliśmy, odkrywaliśmy nowe miejsca, Francja, Włochy, Hiszpania, Monako, Norwegia (o każdym państwie mogłabym pisać i pisać ale…każdy dostrzega inne piękno) Planowaliśmy powiększyć rodzinę i udało się! długo wyczekiwane,upragnione dzieciątko. Urządzanie pokoju, wybieranie imienia, zastanawianie się jak będzie wyglądało nasze Szczęście. Jest – mamy syna – Franuś, moje cudo! Na usg nic nie wykazywało żadnych nieprawidłowości, wszystko przebiegało książkowo. Po dwóch dniach pobytu w szpitalu, dzieciątko dostaje infekcje, gorączka, ataki. Mimo obaw i strachu wiedziałam, że sobie poradzi. Nie poradził sobie. Załamałam się, miałam ochotę umrzeć. Pretensje do całego świata. Dlaczego właśnie ja? Co takiego źle zrobiłam, że dostałam takiego kopa?! Obwiniałam Boga. Dlaczego w tych rodzinach, gdzie jest alkohol, przemoc, są też dzieci, które rodzą się rok po roku. Dlaczego Bóg mi go zabrał? Przecież Bóg, który tak bardzo nas kocha i chce dla nas jak najlepiej przysporzył mi tyle bólu i cierpienia? Krótko po stracie Franka zdałam sobie sprawę z tego, że…muszę mieć dziecko, abyśmy mogli wraz z nim spełniać nasze marzenia, realizować plany, aby był naszym lekarstwem na wszystko. Po 2óch latach MAMY syna. Piotruś. Dziś nie potrzebujemy ogromnego domu z basenem i cudownym ogrodem. Tego nie zabierzemy ze sobą, dziś każdy odłożony grosz inwestujemy w podróże, małe i duuże. Ciągle szukamy naszego miejsca na ziemi, może to w Azji, Ameryce… odnajdziemy swój azyl. W naszej głowie nie ma granic, możemy marzyć i myśleć o wszystkim. „Każde marzenie dane jest nam z mocą potrzebną do jego spełnienia”. Teraz czekamy na wizy do Australii…
    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  27. Nat Jo pisze:

    Od dawna obserwuje twojej bloga i musze przyznac ze stalam wielka fanka 🙂
    Jestem osoba nieslyszaca, a wiec z tym zwiazku ludzi dosyc czesto mowia ze nic nie osiagne w zyciu, bo nic nie slysze. Ze nie bede poradzila dobrze w zyciu. Nie bede mogla studiowac, bo jak nie slyszy to czy rozumie wszystko ? Kiedys mialam takiej sytuacja, ze moja Polonistka nie wierzyla w to, ze zdam mature, wkrotce bede mogla studiowac i takie typy. I co okazuje ? Po wielu latach ciezkie praca oplacalo sie ! Zdalam mature ! Jestem studentka na psychologii I roku ! Po prostu oni nie wierza we mnie. Prowadze normalnie zycie i radze sobie, a nieliczni sa w szoku ze ja jako nieslyszaca sama mieszkam w innej miescie i radze dobrze ? Osiagnelam to co pragnelam spelniac od dziecka, ale jeszcze daleko do celu 🙂 W tym roku zamierzam spelniac kilka – zamierzam z moja paczka podrozowac w dalekich krajach, biegac… czy pomagac Gluchym, by oni spelniali swoje marzenia i chce im uswiadomic, ze warto i ze nie ma dla nich ograniczenia! A to dzieki Tobie uswiadomilam sobie, ze warto cieszyc sie kazdego momentu i po prostu nie zaplanowac na dalsze plany po prostu zrobimy to niespodziewane
    Wniosek ?
    Nie warto przejmowac sie ludzmi i po prostu idziemy wlasna droga !! Dzieki determinacje i upartoscia to mozemy osiagnac to co chcielismy i nie przejmujac opiniami ludzmi ! Oni po prostu zazdroszcza nam, ze spelniamy marzenia, a oni nic nie robia ! Musimy byc tacy UPARCI I SILNE ! Zrobic to co chcemy. Zawsze MUSIMY byc szczesliwi i nie moc martwic sie na zapasowe bo to nie warto ! Warto cieszyc sie zyciem, bo zycie jest zbyt krotkie i TRZEBA wykorzystywac te czasy, zeby potem nie bylo za pozno ! Osoby nieslyszace takze moga byc tacy jak wy ! Kazdy moment jest odpowiedni ! Badzmy soba i robimy to co podoba sie nam a nie innych.

  28. Nat Jo pisze:

    Cd
    Nigdy nie mozemy poddawac po prostu idzemy dalej a zdobywamy sie doswiadczenia tym bardziej tym lepiej bo dzieki temu juz wiemy czego spodziewac na przyszlosci i staniemy sie SILNYMI ludzmi …

  29. polka pisze:

    Wstaję i mówię do siebie w myślach: „To będzie piękny dzień” i uśmiech sam od razu pojawia się na twarzy. Odpalam swój elektroniczny mózg (电脑), czyli komputer. Po chwili zaczyna płynąć pozytywna muzyka, by trochę poruszać nie tylko nóżką. Porcja witamin na wczesny posiłek (早饭), oliwkowy top w irysy, jeansy, mokasyny, długi płaszcz, twarzowy róż na usta i torba z elektronicznym mózgiem, który będzie moim notatnikiem, tłumaczem, radiem, telewizorem, pudełkiem na zdjęcia. A! Jeszcze czerwone szpilki do tańca na wieczór i ruszam w swoją codzienną podróż. 

    Podróżować to żyć, urodzić się na życie (生活). Podróżować przez życiorysy spotykanych osób, filtrować je przez siebie i opisywać – na taką codzienność pracuję. I tak jeżdżę godzinami, dniami, miesiącami, obecnie po ogromnej, gęsto zaludnionej, halucynacyjnej Północnej Stolicy (北京), czyli Pekinie.

    Przystanek 1号: kawiarnia – lekcja chińskiego z koleżanką, która dziś nie tylko mnie nauczy wyrażeń dotyczących Chińskiego Nowego Roku (春节), ale też uchyli szerzej drzwi do swojego świata i zaprosi do podróży przez swoje dzieciństwo.
    Przystanek 2号: praca – kilka godzin z panią 马, panem 梁, dziewczyną 赵 i chłopcem 罗. I kilka nowych zdarzeń do kolekcji w folderze „Czym mnie dziś zaskoczą Chiny?”.
    Przystanek 3号: stołówka – zwinne ruchy pani obsługującej gorący garnek (火锅), dziś nie tylko możemy się do siebie uśmiechnąć, ale też zamienić trzy słowa więcej, bo w końcu jestem w stanie odpowiedzieć na jej pytanie jakie sosy do hot pota sobie życzę.
    Przystanek 4号: klubo-księgarnia – spotkanie z autorami filmu podróżniczego po prowincji o nazwie Na Południe Od Chmur (云南), na którym zamykam połączenia (关系), czyli nawiązuję kolejne kontakty.
    Przystanek 5号: bar – czas na szpilki, Polska, Francja, Ghana, Meksyk, Indie, Rosja, Chiny – jesteśmy w komplecie, zaczynamy tańczenia tańca (跳舞), w którym biodra kołyszą się do beatu uderzającego w rytm serca. 

    Dochodzi północ, dzisiejsza podróż się kończy, ale nie żałuję tego, bo jutro zacznie się nowa.


    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  30. Karolina pisze:

    Wiem, że nie marnuję ani chwili. Skąd? Dziewięć lat temu miałam wszystko. Czekałam na dziecko i na ślub z kimś wyjątkowym.Praca, mieszkanie i pasje. I w ułamku chwili straciłam wszystko. Najpierw ciążę, potem zdrowie, potem narzeczonego, potem pracę. Najgorsze było jednak to, co powiedzieli lekarze – miałam dwadzieścia lat i ciążył na mnie wyrok stwardnienia rozsianego. Paradoksalnie po tej diagnozie pokochałam życie. Z niesprawną dłonią czułam, że mogę wszystko, nie mając nic… Diagnoza została obalona po wizycie u ponad sześćdziesięciu specjalistów. Potem poznałam swojego obecnego męża. Wariacko szukałam swojego miejsca na ziemi, robiąc wszystko, czego zapragnęłam. Trzy lata temu otworzyłam własną firmę, oddając się intuicji, bo totalnie nie znałam branży, w którą wchodziłam. I kolejny cios w tył głowy. Aktywna kobieta, ja, nagle nie może wstać z łóżka. Nagle. Z zaskoczenia kończyny odmawiają posłuszeństwa. Stawy nie działają, a ja nie jestem w stanie dojść nawet do toalety. Znów przerażenie. Lekarze. Diagnoza. I już wiem. Cholerstwo tak rzadkie, że nawet nie ma polskiej nazwy. Genetyczny żart losu, który zabrał mi sprawność i nadzieję na to, że zostanę mamą i że będę kiedyś zdrowa. Od tamtej pory minął tylko rok, a ja nie poznaję samej siebie – nigdy wcześniej nie miałam w sobie takiej siły i głodu przeżyć. Nigdy wcześniej nie byłam tak silna, jak jestem teraz – mimo bólu, którego nie są w stanie złagodzić kosmiczne dawki leków, kiedy przychodzi rzut. Mimo niemocy, jaka nagle ścina mnie z nóg, mogę wszystko. To dzięki tym wydarzeniom ruszam sama w Bieszczady na odludzie, żeby słuchać nawoływania wilków i rąbię drewno, żeby rozpalić w kominku. To dlatego nie boję się być tam sama, mimo że do cywilizacji mam kilka kilometrów. To dlatego prowadzę firmę, którą kocham całym sercem. To dlatego zaczęłam studiować i walczyć o swoje marzenia z ambicją, że zostanę najlepszą studentką na roku. To dlatego napisałam książkę i czekam, aż pojawi się na półkach. To dlatego wybieram się na Syberię samotnie i kompletuję sprzęt. To dlatego własnymi rękami będę latem budować swój własny dom i piec chleb. To dlatego znów robię zdjęcia, piszę, maluję i pozwalam sobie na bycie sobą. Nie marnuję ani chwili – nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy zacznę potrzebować pomocy w najprostszych czynnościach, ale życie nie jest jutro. Nie jest za tydzień. Jest dziś, teraz. W tej chwili. Nieważne, czy obudzę się wyspana. Czy zjem na śniadanie suchy chleb czy kawior- ważne jest to, że mogę żyć. Zbierać z każdej chwili magię. Mogę istnieć, nawet jeśli czasami trzeszczą mi kolana i pewnie jestem jedyną trzydziestolatką, która bierze leki dla bardzo wiekowych ludzi. Żyję. Żyję jak derwisz w tańcu, nieustannie zdziwiona i nieustannie głodna jutra. Jest tyle światów, tyle miejsc, tyle emocji, które czekają na odkrycie, że bluźnierstwem byłoby zmarnowanie choćby chwili życia. Jestem tu dziś i dziś chcę z tego czerpać jak najwięcej.

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Dziękuję Ci, że tym postem przypomniałaś mi, że jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. 🙂

  31. Wioletta pisze:

    Maga filmik! Inspirujesz kochana! Oby takich więcej!

    Nowa czytelniczka 😛

  32. Kasia Misiowiec pisze:

    Kochana Aniu, nie wiem czy moja historia będzie tak poruszająca jak większość tutaj, zapewne nie, jest banalna. Uwielbiam zbierać momenty, a nie rzeczy materialne. Od kiedy mam dziecko, niestety spontan i szaleństwo zeszło gdzieś na dalszy plan. O kredycie wspominać już nie będę:) California zawsze była moim marzeniem, pewnie zaczerpniętym gdzieś z dziecięcego świata filmów jak na przykład „Pełna chata”. Wtedy ten świat wydawał mi się czymś nieosiągalnym. Dobrze, że kula ziemska staje się coraz mniejsza – w sensie osiągalności oczywiście… no i dobrze że mam moją mamę. To ona pozwoliła nam zrealizować nasze największe do tej pory marzenie, jakim było przejechanie kawałka tego pięknego słonecznego stanu. To ona zabrała naszego małego szkraba do siebie i zadbała by miał lepiej niż w domu i nie tęsknił za rodzicami. Dziękuję mamo :*
    Zaledwie 2 tygodnie, ale ciągle w drodze. Kilka tysięcy przejechanych kilometrów, mnóstwo zapachów, wrażeń, ludzi, słońca, bogactwa zaraz obok skrajnej biedy. Podróż ta zakończyła się 2 miesiące temu, ale nie ma dnia w którym nie oglądałabym naszego krótkiego filmiku. Kocham poznawać nowe miejsca, kocham ludzi i kocham świat. Jest piękny, chcę więcej!

    1. pati pisze:

      jak można wstawić filmik?

  33. Sumi pisze:

    Aniu, czy zgłoszenie tutaj, z linkiem do filmiku na youtube lub vimeo jest zgodne z zasadami i będzie brane pod uwagę? 😉

    A film jest wspaniały! Kadry, widoki, Ty, Twoje słowa – piękne!

    1. What Anna Wears pisze:

      Tak :)))

      1. pati pisze:

        a jak można wstawić filmik w komentarzu?

        1. Aga Loza pisze:

          Podaj proszę link do twojego filmiku, to wystarczy 🙂

  34. Agata pisze:

    Od dawna obserwuje Twoje podróże na instagramie.
    Zazdroszczę tych wszystkich interesujących podróży,nigdy nigdzie nie wyjeżdżałam poza granice Polski.
    Ja nie marnuje chwil w swoim życiu, po prostu żyje zupełnie inaczej jak Ty.
    Jestem typem domownika,do życia potrzebna mi moja rodzina . Chcę spełniać się jako mama i babka od transportu drogowego.
    Dzielnie zarządzam firmą jako kobieta.
    Za kilka dni zostanę trzeci raz mamą,pierwszy raz muszę się stawić czoła jako mama chłopaka,a to zadanie będzie wymagało wielkiego wysiłku. Przecież będę wychowywać go dla jakiejś fajnej kobietki..
    Każdą chwilę przeznaczam dla rodziny i spełniam swoje małe marzenia.

  35. ANNA pisze:

    DROGA ANNO!
    Po obejrzeniu twojego filmiku, zastanowiłam się nad swoim życiem…Muszę stwierdzić, że Jesteś osobą wolną, pełną pasji i zaangażowania w to co robisz, jesteś takim moim niespełnionym marzeniem, oddechem w poszukiwaniu wolności i tymi ciągłymi rozmyślaniami nocnymi. Często zastanawiałam się nad tym, a nawet wyobrażałam sobie jakby to było gdybym nagle trafiła szóstkę w toto lotka . Zamykam wtedy oczy i odpływam myślami w te najdalsze zakątki świata pełne wrażeń, niesamowitości i Wolności, której mi tak bardzo brakuje…Pózniej budzi mnie ten okropny budzik, który ciągle dzwoni i dzwoni każdego dnia ok godz 5.00. Wstaję, szybko się ubieram, prasuję ubrania sobie, synowi, czasem mężowi, przygotowuję dziecku śniadanie oraz kanapki do szkoły. Sprawdzam czy ma zapakowane książki do szkoły, budzę go, jemy razem na szybko śniadanie i zawożę do szkoły, potem szybko do pracy na 8, czasami 10 godz, nieinteresującej mnie nudnej, depresyjnej pracy, w której godziny dłużą się i dłużą i tak w nieskończoność… Wyczerpana wracam do domu po drodze wstępując do babci po syna. Przygotowuję obiad dla męża, pózniej kawa, ciasto i INTERNET… Występuję w wielu konkursach, np takich jak ten, z nadzieją, że uda mi się od czasu do czasu coś wygrać, kreatywnie coś namaluje, napiszę wiersz, udzielę się na forum lub porozmawiam ze znajomymi. Pózniej czas dla synka, wygłupy, zabawa, nauka, sprzątanie pranie, kolacja, kanapki do pracy dla siebie, męża. Gorąca kąpiel, przytulaski z mężem…. i znów ten wyczekany moment….kiedy już wszyscy zasną… Rozmyślania, jakby to było gdyby nic mnie nie ograniczało…Odpływam i wyobrażam sobie jak skaczę z tej palmy do oceanu…jak siedzę sobie na tej kanapie,a za mną taki niesamowity widok jak za Tobą, zapierający dech w piersi, w ręce trzymam kawałek białej kartki i ołówek, by uwiecznić ten widok… Kiedy wszystko zaczyna być takie realistyczne.. znów słyszę w oddali ten okropny dzwięk budzika… Wstaję i znów to samo, jakby nie było końca, zero tej zmarnowanej chwili i rutyna, którą już zdążyłam pokochać , ponieważ gdyby nie ona nie miała bym wspaniałego męża i syna…….dlatego w życiu nie marnuję ani chwili 🙂

    1. ANNA pisze:

      @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  36. Ola ( Flashback Crew) pisze:

    Moją pasją jest taniec dla którego poświęcam większość swojego czasu. Dzięki niemu podróżuje, spełniam marzenia oraz buduje własną osobowość.
    Co najważniejsze- dzielę tę pasję z ludźmi którzy są moimi najlepszymi przyjaciółmi.
    Poniżej montaż taneczny mojego autorstwa który oddaje najlepiej każdy moment mojego tańca oraz emocje jakie się z tym wiążą. Dzięki tym rzeczom nie marnuję w życiu ani chwili

    1. Ola ( Flashback Crew) pisze:

      #delltravel
      #delandyou
      #delltravelKONKURS

  37. Grzegorz Dymon pisze:

    Nie marnuję w życiu ani chwili, ale to wszystko jest możliwe tylko i wyłącznie za sprawą ludzi. To ludzie dodają mi energii i niesamowitego kopa do działania – po prostu będąc obok mnie. Moi przyjaciele, rodzina – ludzie, z których zdaniem się liczę. Jestem dyrygentem orkiestrowym. Sporo podróżuję i bardzo to lubię. Dzięki temu łączę przyjemne z pożytecznym – daję od siebie to, co potrafię najlepiej – pozytywną energię. Zatrzymuję ludziom czas podczas moich koncertów, a tuż po nich sam napawam się atmosferą najcudowniejszych miejsc. Tak właściwie nigdy nie czuję, abym musiał wstawać i jechać do pracy, bo robię to, co kocham. To moja pasja, z której żyję… a przy okazji doceniam każdą chwilę mojego życia i celebruję ją tak, jak publiczność moje koncerty. Najważniejsze by doceniać to, co się posiada i wysyłać dobro w kierunku świata i otaczających nas ludzi. Dobro zawsze powraca i dzięki temu, mając ponad 100 lotów rocznie wiem, że lądując nawet na Tajwanie czy w Sao Paulo, wybieram numer i po chwili mogę spotkać się przyjaciółmi. Tak po prostu, dając siebie sobie nawzajem. A potem? Przenoszę ludzi do magicznego świata. Świata muzyki i mistycznych historii, rysowanych częstotliwościami orkiestry symfonicznej. Dziś tu, jutro tam… nieustannie w ruchu.

    Grzegorz

    https://youtu.be/GRovFmtsye0
    http://grzegorzdymon.wordpress.com/

  38. Atk_furniture pisze:

    Z Dell Inspirion 11 mogłabym z każdej podróży przywozić o 3,5kg wspomnień więcej! To byłby rarytas! Póki co latam wszędzie z moim kochanym 17calowym, 5 kilowym „laptuńciem”, który zajmuje więcej niż pół bagażu podręcznego! Jest tak wspaniały, że dzięki niemu na każdym lotnisku jakim się pojawię – zostawiam cząstkę siebie (muszę tam wrócić! –> taki przesąd ;)) Wiadomo: laptop zawsze ze mną! Hmmm….a pamiątki pozostawione w trasie…. najważniejsze zostają w głowie, najlepszym dysku twardym ever!

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  39. Ola Kotowska pisze:

    Dla jednych sensem życia są podróże, dla innych gotowanie, a dla mnie jest to sport. Od małego kochałam siatkówkę i chciałam wiązać z nią przyszłość, ale moje zdrowie mi nie pozwoliło. Mimo przeciwnościom poświęciłam się swojej pasji i spełniać kolejne marzenia. Nie poddaje się, tylko idę naprzód wraz z wyznaczonym celem. Nie myślę o tym, co będzie jutro, za miesiąc, czy za rok. Życie może przynieść wiele niespodzianek. Dlatego żyję TU i TERAZ! walczy o każde marzenie, o każdy cel, bo tylko to może poprowadzić mnie do sukcesu. To moja pasja motywuje mnie do działania. Jak powiedział pewien wspaniały człowiek i sportowiec: „Nigdy nie pozwól, aby ktoś zniszczył Twoje marzenia”. To moje motto i tego się trzymamy, bo wiem, że tylko to sprawi, że będę naprawdę szczęśliwa.

  40. Paulina pisze:

    Podróżowanie to styl życia ! Rodzice zamiast kupić nowe panele do domu odkładają na kolejny wyjazd 🙂 Bo ,,potem się zrobi , a zwiedzać już może nie będziemy mieli okazji ”
    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  41. Bukszpan pisze:

    Na podróż trzeba mieć przede wszystkim pomysł! Czym kreatywniejszy, tym lepszy. Podróżowanie, to również sztuka, tylko nieco bardziej abstrakcyjna. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, podróżnik staje się artystą, a prawdziwy artysta tworzy samodzielnie, z wnętrza siebie, dlatego też unikam szerokim łukiem wszelkiego rodzaju biura podróży, a najchętniej wymykam się tam, gdzie żadne z nich nie dociera. Jestem jeszcze młody, mam 21 lat, uważam, że cały świat stoi przede mną otworem, a jedyną rzeczą powstrzymującą mnie przed jego odkryciem jestem ja sam.
    Podróżując staram się nadać moim wojażom jakiś cel, do którego uparcie dążę. Oprócz tego zawsze zostawiam sporo miejsca na „cele poboczne”, które zazwyczaj są wynikiem mniej lub bardziej szczęśliwego przypadku. Oprócz tego zawsze mam przy sobie aparat, bez którego nie wyobrażam sobie żadnej wyprawy. Fotografia to moja pasja i obecny sposób na życie. Moim największym marzeniem od zawsze było połączenie tej pięknej sztuki z inną, tą podróżniczą.

    Ostatnio wojażowałem sobie po nocnym niebie, poszukując najpiękniejszego miejsca w Polsce do obserwacji drogi mlecznej. Poniżej kilka zdjęć dokumentujących moje odkrycia.

    https://grzegorzbukalski.files.wordpress.com/2014/03/swiecsie1.jpg?w=875&h=&crop=1

    https://grzegorzbukalski.files.wordpress.com/2015/11/b.jpg?w=875&h=&crop=1

    https://grzegorzbukalski.files.wordpress.com/2015/11/ng.jpg?w=875&h=&crop=1

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  42. Padłeś? Wstawaj i jedź dalej, szkoda chwili! pisze:

  43. Kambie25 pisze:

    Zawsze myslałam, że jestem zwykłą dziewczyną (trochę śmiesznie tak myśleć, kiedy ma się już 38 lat – wiecie – DZIEWCZYNĄ), ale metryka chyba nie jest tu najważniejsza 😉 Jednak któregoś dnia, podczas rozmowy ze znajomymi doznałam „oświecenia”, że chyba jestem troszkę bardziej „zajęta” niż większość ludzi których znam. Nie marnuję ani chwili. Zacznę od pracy – moja praca, to spełnienie moich marzeń – robię to, co kocham – bo tworzę witraże. Niektórzy mówią, super! To Twoja pasja! Nooo tak…ale nie jedyna 🙂 Co robię kiedy nie pracuję? Buduję z mężem dom. Buduję, czyli „tymi ręcoma” nie ekipami, z własnych oszczędności, nie z kredytu. Dom, kosztował nas mnóstwo wyrzeczeń. To dlatego nasze podróże w dalekie kraje istnieją jedynie na mapie, to dlatego 12 lat mieszkaliśmy w maleńkiej kawalerce.
    Ale, ale – to nie wszystko. Czy napisałam, że nie podróżujemy? Podróżujemy…ale w czasie 🙂 Przynajmniej raz w roku cofamy się w czasie o jakieś 150 lat. Wyruszamy w niezwykłą podróż do świata Indian Ameryki Północnej. Znikamy z oczu wspólczesnym ludziom i żyjemy z innymi pasjonatami tak, jak dawniej Indianie. Mieszkamy w Tipi, śpimy pod bizonimi skórami, rozpalamy ogień krzesiwem. Z dala od cywilizacji, komórek i całego zgiełku świata. To jest dopiero przeżycie! Wszystko zrobiłam z mężem sama – tipi, stroje, sprzęty codziennego użytku. Wiele lat mozolnej, misternej pracy szycia, wyszywania koralikami, poszukiwania odpowiednich materiałów, dłubania, wyprawiania skór. Mam olbrzymie szczęście dzielić wspólną pasję z mężem.
    … Skąd mam na to wszystko czas? Nie mam telewizora w domu 🙂
    Ale, ale – jeszcze nie skończyłam! Bo właściwie mam jeszcze ociupinkę wolnego czasu i realizuję moją kolejną pasję. Od ponad 3 lat ćwiczę taniec brzucha – to chyba efekt mojej fascynacji krajami orientu 🙂 Wiem, że kiedyś pojadę do Maroka…w sumie byłam tam niemal jedną nogą…ale wygrany voucher oddałam tacie – jego marzenia mają mniej czasu na spełnienie…
    Zdjęcia, żebym nie była gołosłowna zamieszczam i otaguję na Instagramie 🙂
    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  44. krojepomidory pisze:

    Życie mam jedno – każdą chwilę wykorzystuje w pełni. Gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię. Czy to są wakacje, nie siedzę bezczynnie na miejscu, tylko zwiedzam, poznaję świat, bo nie ma nigdy pewności czy w to miejsce się kiedyś wróci. W pracy cieszę się z tego, co robię i wykonuję to jak najlepiej umiem, bo wiem, że wysiłek się opłaca. Nawet gdy tak naprawdę zdaje się, że wszystko jest zrobione nie próznuję. Nigdy nie jest za późno na porządki, na pomoc koleżankom w pracy, bądź zrobienie czegoś kreatywnego. Warto, naprawdę warto. W czasie choroby, przenoszę książkę do łożka, rozwiązuję krzyżówki, nie próżnuję. A w czasie wolnym robię to, co lubię – rolki, gimnastyka. Często jestem w kuchni, kocham to. Żaden tydzień nie obejdzie się bez smacznego ciasta, a żaden dzień bez ulubionego obiadu. Trzeba żyć pełnią życia, każda chwila zdarza się jeden, jedyny raz, a wspomnienia z nią związane zostają na zawsze. To one dają nam silę w gorszych momentach i nadzieję na przeżycie podobnych, wspaniałych momentów.

  45. Barbara pisze:

    Chodz nie jest to filmik z GoPro, ani zapierajace dech w piersiach zdjecie pozowane 1000 razy, sa to wspomnienia z podrozy .
    Uwazam, ze te najpiekniejsze chwile w zyciu nie sa fotografowane, bo nie myslimy wtedy by zrobic zdjecie tylko cieszymy sie nimi calym soba. Nie marnujemy ani sekundy tych najpiekniejszych chwil (no przynajmniej ja nie marnuje :)).
    Moje zdjecia to nie sa raczej widoki tylko ludzie ktorzy sa najwazniejsza skladna moich wspomnien.
    W podroze (nie te male, raczej te duze) zazwyczaj zabieram moj maly komuterek i naszyjnik z papuzkami. Jak papuzki dokarmiane dawkami wrazen maja sie swietnie, tak komputer przytloczony iloscia danych z 8 lat i naklejkami roznego pochodzenia ledwo zipie.
    Gdy wpadlam na ten konkurs stiwrdzilam a noz, widelec sie uda, wiec tutaj link-
    https://drive.google.com/file/d/0B8D1d3iVndBaOUVJZFhXUEp4UW8/view

    P.S. Obiecuje ze komputerek dell w moich rekach bedzie mial sie najlepiej i nie zmartretuje go az tak strasznie naklejkami :). (Na zdjeciu widac tylko gore. Dol, bok, wnetrze… jest roznie pelne wspomnien :D- z zycia w ktorym nie marnuje sie ani chwil ).
    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS – na blogach tez dziala tagowanie ?

  46. Katarzyna Pióro pisze:

    Pomimo moich 20 lat dopiero parę miesięcy temu zaczęłam naprawdę żyć. Wcześniejsze ograniczenia zdrowotne, operacja kręgosłupa, nieśmiałość i brak wiary w siebie zabierały mi z życia to co najcenniejsze – czas. Teraz nie marnuję ani chwili i nawet ten filmik pokazujący mój sposób życia teraz montowałam na lotnisku w oczekiwaniu na samolot 😉 Mam nadzieję że udało mi się w nim pokazać że nie marnuję już ani chwili.

  47. P pisze:

    Właściwie, to musiało wydarzyć się coś złego, żebym na prawdę zaczęła doceniać życie. Jeden człowiek zmarnował mi kilka lat życia. Nigdy nie rozumiałam kobiet znajdujących się w takiej sytuacji. Rozwiązanie wydawało mi się bardzo proste i myślałam, że tak bym właśnie postąpiła.. Tak było dopóki nie dotknęło mnie to bezpośrednio… I teraz wiem, że tak na prawdę nie zrozumie tego nikt, kto nie był w takiej sytuacji.. W oczach innych był (i właściwie nadal jest) wspaniałym człowiekiem, a w „zaciszu” domowym, gdzie byliśmy sami i nikt nas nie widział, stawał się człowiekiem bez uczuć, sumienia i skrupułów.. Najgorsze było to, że nikt mi nie wierzył (i do tej pory nie wierzy, a ja nic już nikomu nie mówię), bo nikt tego nie widział, ani nie słyszał i nie miałam od nikogo wsparcia.. Cierpiałam sama.. przez kilka lat.. Czułam się śmieciem, uważałam, że nic nie jestem warta.. On uważał, że nie mam prawa myśleć, czuć i żyć.. Coś we mnie drgnęło, w końcu wykrzesałam z siebie trochę sił i odwagi.. Odeszłam! Wzięłam głęboki oddech i poczułam, że żyję! Wszystko wydało mi się takie piękne, cudowne i wyjątkowe! Tak jest od tamtej pory! I choć nie było ani nie jest łatwo, nie wszystko dobrze się układa i choć tamte kilka lat odbiło ogromne piętno na mojej psychice, to mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Szczęśliwa poczułam się już tamtego dnia, gdy skończył się największy w życiu koszmar i wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. To wszystko sprawiło, że doceniam dużo więcej i odnajduję radość w najdrobniejszych rzeczach. Czerpię z życia garściami każdego dnia i nie muszą to być wcale wielkie rzeczy. Staram się zarażać pozytywną energią innych. Spełniam swoje marzenia i pasję lub przybliżam się do nich! Już nie tak łatwo mnie złamać, bo pamieć o tamtych latach motywuje mnie do stawiania dalszych kroków na przód.. Odcinam się od złych i nieżyczliwych ludzi, bo szkoda życia na to. Życie jest piękne i nie dajmy nikomu odebrać sobie szczęścia!

  48. Patryk pisze:

    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Cześć wszystkim. Moją pasją ( o ile tak to można nazwać) jest pomaganie bezdomnym, porzuconym psom. Zrodziło się to u mnie już dość spory czas temu, bo niespełna 5 lat, kiedy to w progi wraz z rodziną przyjąłem pierwszego i jak się okazuje nie ostatniego kundelka –Misia, który błąkał się w okolicach naszej działki. Od tego momentu coś we mnie wstąpiło, ciężko to nazwać nawet ale zacząłem zajmować się bezdomnymi pieskami. Początkowo zawsze starałem się nosić ze sobą jakąś karmę, gdziekolwiek bym nie szedł zawsze musiałem mieć choć trochę przy sobie, żeby nakarmić jakieś napotkane zwierzęta. Z dnia na dzień coraz bardziej mnie to „inspirowało” i chciałem w jakiś lepszy sposób im pomagać, oddawać ich do specjalnych ośrodków, czy nawet nowych właścicieli. No i od tego czasu udało mi się wraz z pomocą brata czy znajomych znaleźć nowe rodziny dla bodajże kilkunastu psów. Najlepiej pamiętam mniejsze pieski, które były takmi „ papużkami nierozłączkami” zawsze się trzymali razem, w sumie chciałem sam je przyjąć, ale mieszkaliśmy jeszcze w bloku i na 3 psy w mieszkaniu rodzice nie bardzo się zgodzili. Zaniosłem je do MOPSU a po kilku dniach znalazła się dla nich rodzina z małym dzieckiem, mam nadzieje, ze psy mają się teraz dobrze!:)
    Zdarzyło się również pomoc psu rasy (tak mniemam po jego kolorach oczu). W okresie Sylwestrowym. Był caly przestraszony i roztrzęsiony prawdopodobnie przez wystrzały fajerwerek, zaopiekowałem się nim 2 dni ale na szczęście zgłosił się po niego właściciel.
    W zeszłym roku ( na Swięta Wielkanocne) przygarnąłem do domu kolejnego psiaka, PUSIA, który no w sumie tak znikąd pojawił się w mojej miejscowości, po raz pierwszy widziałem go. Przez ok. 2-3 tygodnie codziennie chodziłem do niego z jedzeniem, bawiłem się z nim itp. Myślałem ze pies uciekł komuś, także nie chciałem go zabierać do domu. Sytuacja się zmieniła kiedy to w Wielki Czwartek sypnęło u nas śniegiem, w nocy poszedłem zobaczyć co z psem, on niestety leżał do połowy przykryty śniegiem, więc wyboru już nie było pieska przygarnąłem. Od tego czasu Puszek jest szczęśliwy u nas, Misio też go w miare dobrze przyjął, obydwa się bawią praktycznie codziennie.
    To tylko niektóre z sytuacji, poniżej dodam zdjęcia z niektórymi psami, którym udało mi się pomóc. Niestety wszystkich zdjęć nie mam, ponieważ komputer ze zdjęciami został u brata.
    A co do mojego Hobby czy pasji, to fakt nie otrzymuje za to żadnych korzyści materialnych czy finansowych lecz jednak dostaje to co jest a przynajmniej powinno być, a więc satysfakcję i radość z tego co robię. ( Nie jest to oczywiście jedyne moje zajęcie, prowadzę jeszcze własną działalność oraz coś tam się uczę, także nie zawsze mam czas, jednak pieski zawsze są u mnie na pierwszym miejscu i zawsze chętnie będę im pomagał.)

    Tutaj zamieszczam film ze zdjęciami. Zachęcam do pooglądania go przez Pani Administrator oraz każdego, kto chciałby nacieszyć wzrok sympatycznymi stworzeniami, jakimi niewątpliwie są nasi czworonożni przyjaciele:)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Patryk

  49. Ola pisze:

    Przyznam szczerze, że pewnie wiele chwil w życiu zmarnowałam, oczywiście czasu nie cofnę. Wiele czynników miało na to wpływ, ale pewnie żaden nie jest w stanie usprawiedliwić zmarnowanej chwili. Zawsze uważałam, że szczęśliwe życie, to nic innego jak osiągnięcie pewnej umiejętności w zakresie dobrych wyborów. Ja wybrałam. Jestem szczęśliwa, zaczęłam przełamywać swoje lęki. W tym roku ukończyłam kurs nurkowy OWD i rozpoczęłam kolejny AOWD. Poznałam kompletnie nowy żywioł, wspaniały sposób na medytację, na zrozumienie tego, że naprawdę każdy dzień może być wyjątkowy. Czy to wszystko? Na pewno nie. Kolejnym lękiem, może trywialnym było przełamanie lęku do prowadzenia auta…i co? w zeszły weekend szalałam na offroadzie zostawiając za sobą gdzieniegdzie ślady błota czy burzę piaskową. Czy się bałam? Bardzo! Ale ten strach pozwala poczuć, że się żyje – tak naprawdę. Oczywiście niew będę tu zgrywać bohatera, że czego to ja nie robię. Korzystam z dnia codziennego. Mam szczęście, znalazłam swoją Połówkę. Warto było przeżyć całe swoje życie, aby w końcu radość przynosiła każda najmniejsza rzecz zrobiona razem. Naprawdęod tego momentu czuję ogromną motywację, wsparcie, zrozumienie i wszystko co pozwala mi czuć, że nie marnuję absolutnie ani chwili w swoim życiu! A co jest piękne? Nowe pomysły ciągle przychodzą nam do głowy, ale nawet jeśli nie uda się czegoś zrealizować, to ja się nie poddaję. Doceniam drobiazgi, chwytam dzień i dziękuję za to, że mam możliwość każdego dnia powiedzieć sobie – jest wspaniale!

    1. Ola pisze:

      nie mogę edytować wpisu zatem wkleję tu: @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  50. Sułtan pisze:

    Czym są marzenia? Marzenia są życiem, nic tak nie uzależnia i nie kształci jak podróże, miliony przeczytanych książek, przypływ adrenaliny. Bardzo często niezwykła przygoda zaczyna się od zwykłej rzeczy, od rzeczy która dla niektórych wydaje się banalnie prosta, że aż niewiarygodna, że może prowadzić do spełnienia swojego marzenia. Często boimy się postawić pierwszy, najtrudniejszy krok, boimy się ryzyka, porażki, co to będzie? Nie czujemy przekonania do tego by to zrobić, by podjąć decyzję i iść naprzód. Gdybym się cofnął kilka lat wstecz, musiałbym się dobrze zastanowić kim naprawdę byłem, przeanalizować kim chciałem być i stwierdzić kim jestem na prawdę. Analizując tą sytuację parę lat temu, śmiałem się do lustra i myślałem – to niemożliwe… A jednak, zaryzykowałem! Wyszedłem naprzeciw sobie i podjąłem wtedy myśląc trudną decyzję. Nie zniknęły mi od razu myśli co to będzie, jak to się potoczy, wręcz przeciwnie, było ich jeszcze więcej, ale zrozumiałem w końcu, że potrzebuję tego tak samo jak żarówka prądu by zaświecić. Zacząłem ładować emocje, pojawił się przypływ adrenaliny, po chwili uświadomiłem sobie, że to uzależnia. I tak zaczęła się moja przygoda ze światem, z samym sobą, przyjaciółmi. Teraz spokojnie stąpam przez świat, będą sobą, spełniając marzenia i zarażam tym wszystkich których spotkam na swojej drodze! Enjoy!

    1. Sułtan pisze:

      @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  51. mia pisze:

    Zawsze lubiłam podróżować. Na początku była Polska ,objechalam od zachodu na wschód i od północy na południe. Kiedy skończyłam studia i znalazłam pracę, zaczęłam planować podroze troche dalsze,po Europie. Mój pierwszy wyjazd za granicę to wakacje lal incllusive w Egipcie.J akże bardzo że rozczarowała…szybko stwierdzilam,że tak spędzone wakacje nie są dla mnie.Nie lubię ciągle leżeć i się opalać,chciałam przygód ,chciałam zwiedzać. Następny wyjazd był już w 100% tym czego oczekiwałam. Długo ho planowalismy-kamper i trip po północnych Włoszech i Chorwacji! Multum przeżyć i przygód. W kolejnym roku odwiedziłam Belgię,Francję oraz Malta.Wszystko organizowaliśmy sami ze znajomymi,podobało nam się. W kolejnym roku miała być już Azja..ale dowiedzialam sie,z na świat przyjdzie mój pierwszy synek.Azję odpuscilam. .póki co :)Ale będąc w ciąży nie marnowalam czasu- wybrałam się w podróż do południowych Niemiec- Schwarzwald,zobaczyłam trochę Szwajcarii ,trochę Francji. Mój synek podróżował już w brzuszku,a teraz kiedy jest z nami na świecie (skończył pół roku)zabieramy go do Portugalii.To będzie naszą pierwszą wspólną podróż, od Lizbony az po Faro, ale na pewno nie ostatnia, bo nic nie jest dla nas przeszkodą; ) @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKonkurs

  52. Magdalenka pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Jestem przykładem osoby, która nie traci żadnej wolnej chwili, bo po prostu ich nie mam!
    Studiuję dwa kierunki, pracuję, pełnie wolontariaty, podróżuję zapełniając luki w kalendarzu.
    Zmieniłam swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni! Poznałam wspaniałych ludzi. Spełniam marzenia!
    Moje życie to podróż i na odwrót – podróż to życie.
    „Kocham swoje życie”! Czy tak mówią szczęśliwi ludzie? Jeśli tak, to właśnie jestem jedną z nich! 🙂

    A oto moja historia. Z mieszkanki małego miasteczka do obywatelki świata! Zapraszam do oglądania tego krótkiego pokazu! https://prezi.com/qrodeynvclzp/podroz-zwana-zyciem/

  53. Iwona pisze:

    Droga Aniu,
    wklejam link do mojego zdjęcia na facebooku – facebook nie odczytuje konta @dellandyou z instagrama, więc najlepiej jak opiszę zdjęcie tutaj – pozostałe tagi działają 🙂
    To był tak energetyczny, inspirujący, pełen pasji rok, że aż w grudniu zrobiłam sobie na pamiątkę podsumowujący kolaż 🙂
    nie umieściłam zdjęć ze wszystkich wyjazdów, bo jak mówią poprzedniczki „lepiej zostawić niedosyt niż przesyt” 🙂
    (a zaraz po kolażu pakowałam się już na Sylwestra do Pragi :))

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1111895855489567&set=pb.100000074886281.-2207520000.1455031562.&type=3&theater

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    w Sylwestra 2014/2015 dostałam życzenia noworoczne, w których życzono mi Podróży, a w zasadzie było to piwo z dedykacją :)) bo wiadomo, że ja chcę gdzieś, wszędzie i zawsze.
    ale intencja musiała być czysta i od serca, bo po pewnym czasie znajomi i przyjaciele pytali już tylko „to gdzie tym razem?”, ” a Ty znowu”? „jak Ci się chce”? oczywiście, że chce ! cały rok przelatałam – dosłownie i w przenośni 🙂 przychodziły momenty, kiedy nie pamiętałam bezcelowego leżenia na kanapie, bo pomiędzy pakowaniem i rozpakowaniem była jeszcze praca na pełen etat 🙂 a jeśli praca, to każdy długi weekend, czy choćby dwa dni wolne, majówka czy opracowane „dodatkowe wolne” nie mogło się zmarnować.
    Przeważnie zaraz następnego dnia po podróży, w pracy musiałam stawiać się o 6 rano, więc wystarczało jak w domu zjawiałam się tak mniej więcej do północy. Po prostu wykorzystana każda godzina 🙂 żadnych zbędnych urlopów, bo przyda się na kolejny wyjazd 🙂
    Spakować i wyjść z domu chce mi się zawsze, nie rozumiem jak można odmówić komuś towarzyszenia w czasie wyjazdu (kiedy ktoś inny organizuje za nas niemal wszystko? łącznie z kupnem mapy?), przeżycia przygody i zdobywania doświadczenia na rzecz telewizora, scrollowania facebooka czy po prostu na trwonienie cennego czasu, który przecieka nam przez palce? (przecież właśnie Sylwester 2014 był niemal przed chwilą?!)

    jak powiedział Konfucjusz „Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno” – na szczęście zrozumiałam to w odpowiednim momencie i oprócz setek nowych pomysłów na wyjazdy, oprócz wyszukiwania biletów czy po prostu przyglądania się mapom – taka mania 🙂 ewentualnie jeszcze z ciekawości sprawdzam, która godzina jest w danym miejscu na świecie:) umiem cieszyć się książką (najlepiej oczywiście o tematyce podróżniczej), otuleniem kocem, dobrym ciastkiem, mrużeniem oczu, kiedy słońce patrzy ci prosto w twarz, cieszyć się ciepłą herbatą z cytryną, kiedy na dworze hula wiatr i pada deszcz, zimną kawą w upalne lato, kiedy leżę na leżaku – niekoniecznie na plaży, są piękne, letnie dni,kiedy wystarcza mi trawa na własnym polskim podwórku. Można cieszyć się ze wspólnych życiowych rozmów (z przyjaciółkami nazywamy takie posiedzenia „kozetką”:)), z opowieści, z poznawania nowych ludzi, a najbardziej ze wspólnego śmiechu. W wieku prawie 30 lat stwierdzam, że nie jestem zwierzęciem stadnym 😉 więc ja potrafię cieszyć się nawet z samotnego snucia po ulicach, z zakupów, czy z jazdy samochodem, kiedy włączam ulubioną piosenkę i mogę głośno śpiewać nawet jak nie znam tekstu 🙂 bo czemu nie? bo kiedy jak nie dziś? nie będę przecież odkładać na później śpiewania 🙂

    najważniejsza w życiu jest świadomość przeżywania, chwile, kiedy wiesz, że czujesz po prostu swój wewnętrzny spokój

    Uważam, że niekoniecznie zdefiniują i określą nas przebyte mile, pinezki w korkowej mapie świata czy pięciocyfrowy przelew. Możemy cieszyć się wszystkim i w ten sposób nie tracić ani minuty ze swojego życia, bo „Każde 60 sekund,które spędzisz w smutku jest minutą szczęścia, której już nie odzyskasz” 🙂

    jeśli będziemy o tym pamiętać, nie stracimy w życiu ani chwili.

    Pozdrawiam,

    Iwona

    P.S. śledziłam Twoją wyprawę na Kilimandżaro i wiem, że kiedyś też tam stanę 🙂 ba! jestem tego pewna! 🙂
    na razie mam za sobą szczyty dużo niższe, bo tatrzańskie, ale wśród znajomych już opowiadamy sobie anegdotę pt. „atak szczytowy Iwony” – nie wiem jak to się dzieje, ale na danej wysokości dostaję ataku paniki, zaczynam szlochać, kolana z waty, ale jak się już wypłaczę, ruszam po prostu dalej, prosto na sam szczyt 🙂 być może to agorafobia albo lęk wysokości, jeszcze nie wiem co mi dolega, nie diagnozowano u mnie tej górskiej przypadłości 🙂 ale KIlimandżaro jest tak specyficzne, na swój sposób magiczne z tym śniegiem na górze, że zerkam sobie na jej zdjęcia od kilku lat i ta góra ma w sobie coś, co mnie tak potwornie onieśmiela, że nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć. Ale wiem, że kiedyś będzie moja. Twoja relacja z wyprawy, szczera do bólu, spisana z odwagą i bez rozczulania, tylko mnie utwierdziła w tym, że mam wystarczająco dużo odwagi do takich marzeń -marzeń na wysokość niemal 6000 m n.p.m. 🙂

  54. BeataBr pisze:

    życie jest piękne mówi prawie każda z nas… Jeszcze 10 lat temu byłam zwykła sprzedawczynią w sklepie ,która uśmiechem budziła w ludziach milsze i niekiedy nie miłe wspomnienia,tym naburmuszonym zaś nie dogadzało nic…Lecz już wtedy miałam marzenia,w czasie urlopów jeżdziłam po miastach w około odwiedzałam to ,co najpiękniejsze ,dotykałam co wartościowe by z czasem uzmysłowić sobie jak wiele piękna ma nasza Polska.. Nie byłam w tym sama ,często jeżdziłam z rodzinką ..Odwiedzaliśmy miejsca,gdzie sól była cudem natury i zarazem dawała niesamowite powietrze… byłam ,gdzie góry wielkie niczym skały odbijały słońce i malowały brązem każdą spragnioną radości twarz… Byłam i na wsiach,gdzie krowy radosnym ogonem i potulnym wzrokiem ku człowiekowi szły a trawa była soczysta niczym najpiękniejszy skarb jaki w sobie można było mieć..chciało by się leżeć i nie wstawać tylko marzyć i marzyć… Byłam i tam gdzie galop koni z rana dający nawet najgorszą burzę kurzu prezentowały się tak cudownie ,że dziś widząc wspaniałe księgi przyrodnicze ,rozumiem co czuł człowiek ukazujący całym sercem te piękne chwile…. Byłam i w miejscu,gdzie flora i fauna ku ludzkiemu żywotowi się kłaniała ,prezentowane gady i ssaki oraz ptactwo zachwycało podejściem i już wtedy czułam ,że czegoś mi brakuje…
    Nie wiedziałam jednak czego…. Przyszedł czas ,że w pracy masowo zwalniano ludzi ,zmieniano nazwę firmy,wielu wspaniałych ludzi traciło stanowiska za nic,płacz ,lament a ja zaczęłam chorować ,lecz to mnie nie spowolniło ,działałam dalej niczym człowiek ,który spadnie z konia musi wstać na nogi … zaczęłam opiekować się starszymi ludżmi,wtedy jak bym troszkę odżyła ,wiele się dowiedziałam o ich życiu ,poznałam historię wojny jaka miała miejsce,poznawałam świat z dwóch kółek wózka inwalidzkiego starszych ludzi,od podstaw dowiedziałam się ,jak człowiek taki mimo braku sprawności zyskuje siłę ,poprzez krzywe spojrzenia,poprzez trudności…. to było coś,co było wielkim kopem dla mnie do dalszego startu w przyszłość… Poszłam do pracy kolejny raz do handlu… i tutaj jak by mnie życie doświadczać chciało wolnego nie mogłam mieć ,gdyż choroba szefowej ,stawiała do życzenia ,więc musiałabym być pod telefonem… Na dodatek będąc w pracy byłam notorycznie okradana,wciąż ginęły pieniądze z kasy a ja wpadłam w depresję ,przynosząc do domu 30% pensji…… Któregoś dnia po pracy zaczepiła mnie stała klientka i powiedziała,żebym uważała na nich ,tu pracowników zmieniano jak rękawiczki bo szefowa kradła… Wtedy zrozumiałam o co tu chodzi … Nie traciłam sił ani wiary i zwolniłam się za porozumieniem stron… jeszcze zostałam zwyzywana i poniżana… Jak się okazało znajomi i rodzina szefowej zrobili mi koło tyłka nie żle… wpadłam w depresję ,dostałam nerwicy lękowej,ataków lęku i paniki ,że serce kołatało jak zwariowane ,zimne poty jak przy zawale i dezorientacja a na dodatek i tarczyca zwariowała a ja schudłam 12,5 kg w ciągu miesiąca ,jeszcze jak by mało dostałam tak silnego ataku astmy ,że trafiłam na ostry dyżur z sinicą na ustach… szczerze powiem myślałam ,że umieram,że to koniec i gorzej być nie może ale nie traciłam wiary w siebie aż tak… stwierdziłam ,że coś trzeba robić dalej… i wtedy któregoś dnia znajoma zaprosiła mnie na stronę z chorymi dzieciaczkami…rany boskie 3 latka i neuroblastoma ,4 latka i 5 lat mukowiscydoza ,to jak by mnie troszkę ustawiło do pionu.. Beata,powiedziałam przez chwilę do siebie… zobacz sama ty 20 parę lat i co za choroby masz w stosunku do tych dzieci … Pamiętam założyłam konto na tej stronie,którego była akcja aby właśnie dzieciom takim wysłać list.. Nic wielkiego ale w sumie sama wiedziałam ,że i takim dzieciom jak mi teraz musi być strasznie ciężko… i tak zaczęła się moja przyjażn z chorymi szkrabami.. nie traciłam ani chwili aby nie odzyskiwać wiarę w siebie i dodawać otuchy skarbom chorym… Było inaczej ,jak by cię rozumiano i ta przyjażń.. ona pomagała przetrwać… Mi przywróciła start w życiu ale nerwica lękowa wciąż dawała znaki,jednak już wtedy w prezencie dostałam mały aparat fotograficzny by wychodzić co raz więcej i poznawać świat… o jaaaa pierwsze zdjęcia ,może nie takie jak dziś… to było to czego szukałam… utrwalania życia przemijającego w przyrodzie i nie tylko… co by tu napisać… ze strony z dziećmi wyniosłam wiele oddania ,przyjażni ,ciepła i dziś fotografuję… Jasna rzecz ,walczę z nerwicą lękową ,doszedł i kręgosłup tak bolący ale niech znajdzie się taki ,który powstrzyma mnie od wyjścia na spacer ?? Anno podziwiam Cię i Twoje przygody,moje nie były tak barwne ale z czasem ,teraz nadrabiam ten czas doświadczeń.. Dziś fotografuję ,przyrodę ,zwierzęta a nawet podczas WOŚP corocznego i chorego chłopca poznanego na owej stronie… Powiem Ci Anno ,nie ma nic cudowniejszego niż wziąć aparat i wyruszyć w podróż swojego życia poprzez łąki ,zwierzęta dzikie i podziwiać życie póki jest… nie ważne są przeszkody ,nie ważne złe tory na jakie los Cię sprowadza,ważne co Ty zechcesz… W ramach podziękowania pozostawiam Ci do obejrzenia moje fotograficzne ujęcia.. http://www.swiatobrazu.pl/fotografie/galeria/uzytkownika/id/69499 nie są może cudami ale zawierają trzy warianty posiadania aparatów,pierwszy mały kompakcik,drugi też kompakt lecz z większymi możliwościami i trzeci to lustrzanka i kompakt ,który wygrałam… To takie moje etapy w życiu… Teraz gdy pokonam wszystko i wyleczę kręgosłup zamierzam skończyć kurs profesjonalny fotograficzny… chcę pójść w świat by głosić ludziom,jak życie cudnym być potrafi mimo przeszkód i fotografować ludzką radość ,szacunek wzajemny,zdrowie i pasje…
    z pozdrowieniami dla Ciebie Anno-Beata
    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  55. Monika Kiernicka pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  56. Yarka pisze:

    Droga Aniu, drogie czytelniczki,
    Uwielbiam ludzi z pasją. W wielu momentach w moim życiu ludzie z pasją stają się dla mnie inspiracją. Szanuje i podziwiam kobiety, które nie boją się czerpać z życia w 100 %, które realizują się spełniając najśmielsze fantazję, a przy tym nie zapominają o tym co najważniejsze – dzielić się radością z ukochanymi. Uważam, że dopiero zaczynam podróże, w im więcej miejsc się udaję tym więcej przede mną – kompleks Sokratesa. Do tej pory udało mi się zwiedzić kilka wspaniałych miejsc w Europie i Afryce. Ale wiem, że to dopiero początek. W podróży towarzyszy mi mój najwspanialszy partner oraz pies, a często i kot – przy okazji przywieziony z Rodos. To moja drużyna! Bez niej, nie ma eksploracji. Cenie sobie wolność ale kocham się nią dzielić. Mam nadzieje, że nic mnie nie będzie ograniczać i w jeszcze więcej miejsc zawitam.
    Oto mój filmik, który prezentuje pasję podróżniczą przy okazji uprawiania kitesurfingu, bo leżakowanie na plaży nie jest dla mnie! Ciągły ruch, bieg, skok i dalej do przodu.
    Pozdrawiam wszystkie czytelniczki, które kochają swoje życie i są szczęśliwe, w końcu o to chodzi!

    #dellandyou #whatannawears #delltravel #delltravelKONKURS

  57. paulas pisze:

    Znajomi mówią, że jestem postrzelona. Jak coś robię, to robię to na maksa. Nie mam niestety filmiku, który pokaże moją naturę. Jednak życie nauczyło mnie, że trzeba czerpać z życia tyle, ile się tylko da. Nie zawsze takie było moje podejście. Ale od ładnych kilku lat staram się na tyle, na ile mogę, nie marnować ani chwili w swoim życiu. Objawia się to w codziennym życiu tym, że nie ma w moim życiu pustych dni, pustych godzin. Ciągle się coś dzieje. Każda chwila jest wykorzystana. Poza pracą biurową, która jest jeszcze póki co niezbędna ze względu na sytuację finansową, realizuję swoja pasję. Konkretnie wyszkoliłam się jako trener fitness i codziennie próbuję zarażać swoją pasją kobietki i nie tylko 🙂 powoli przekonują się też panowie do wspólnych zajęć. Jeśli ćwiczymy, to na maksa, czerpiąc z tego tyle przyjemności i dając z siebie tyle, na ile każdy z nas może sobie pozwolić. Będąc z moimi uroczymi dzieciakami, też staramy się zawsze, aby nasz wspólny czas był efektywny i przede wszystkim dawał nam radość. Myślę, że nie warto marnować czasu na nieefektywne zajęcia, które są stratą czasu.
    Razem z narzeczonym, może rzucając się czasem na głęboką wodę, ale uważamy, że raz się żyje i w miarę rozsądku, ale trzeba w życiu ryzykować. My założyliśmy własną knajpkę. Gotowanie to pasja mojego narzeczonego i stąd pomysł.Dlatego nie ma co czekać i tracić czasu, a chwytać chwilę i iść za własnymi marzeniami.

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  58. Jakub Stolarczyk pisze:

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Aniu, mega dobry film motywujący mnie jeszcze bardziej! Ujęcia i edycja super! Moją pasją również są podróże. Staram się co roku odwiedzać nowe kraje, poznać kulturę. Wiem, że nic nie trwa wiecznie, a już na pewno nie nasze życie. Trzeba więc czerpać z niego jak najwięcej!

    Oto mój filmik :
    https://youtu.be/xQHx_htUJ3A

  59. BeloCTG pisze:

    https://youtu.be/m0bbeRcOkvM
    Mój Euro Trip od sierpnia do grudnia 2015 🙂

  60. Tomasz W pisze:

    Ż ŻYCIE biegnie szybko, czy stoje w miejscu ? Czy je marnuje ?
    Y YUPI ! Nie ! Bo ja każdą chwilę, na wagę złota cenię i szanuje !
    C CZEKANIE nie wchodzi w grę, bo zabiera mi ono wszelkie możliwości
    I IDEALNE lenistwo ? Dla lenistwa w mojej codzienności nie ma pobłażliwości.
    E EFEKTEM podjętej decyzji o byciu aktywnym i nowych doświadczeń zdobywaniu

    T TRUDNA staje się decyzja, czasem o nagłym, nieplanowanym podróżowaniu.
    A ADRENALINY szukam nawet w codziennych obowiązkach i swojej pracy,
    K KLASYCZNIE z mojego trubu życia śmieją się wszyscy znani mi chłopacy !

    S SZYBUJĘ w przestworzach swoich marzeń, próbuję je zawsze zrealizować
    Z ZAWROTNIE nie wszystko jednak w moim życiu mogę dokładnie zaplanować .
    Y YES ! W życiu szukam czegoś więcej niż przeciętnego spędzania czasu
    B BOSKO się czuję gdy wychodzę na spacer, poznaje nowych ludzi czy idę do lasu.
    K KOCHAM życie i nie chcę się nudzić, dlatego każdą chwilę spędzam niewiarygodnie
    O ODKRYWAM nowe oblicza życia i wiecie co ? czuję się z tym swobodnie .

    U ULEGAM pokusie pokonywania słabości, jak np zBungee najwyższego skok
    C CENIĘ sobię indywidualność, nie lubię tracić życia, nawet gdy zapada już zmrok!
    I INTERESUJE się sportami walki, lubię czasem pokoksować się z myślami
    E ENERGICZNIE czerpię siłę z upadków, nie poddaje się, nie zalewam się łzami .
    K KIERUJE się w życiu tym, by na starość mieć co wspominać, by budzić się z uśmiechem
    A ATRAKCYJNE zadania, plany ? Ich wykonywanie nie jest żadnym grzechem .

    N NATURALNIE podróże to całe moje życie , kocham zwiedzać świat i podróżować
    I INTELIGENTNIE szukać piękna tam,gdzie inni nie widzą nic, kocham innych bulwersować.
    E EHHH tak ! Skoczyłem ze spadochronu, leciałem balonem, skakałem na mega trampolinie,

    S SPONTANICZNIE pływałem w rajskim jeziorze, gdzieś w zagranicznej dolinie .
    T TUŁAŁEM się po świecie w poszukiwaniu sensu życia aż w końcu zrozumiałem
    O ODKRYWCZY tryb życia zapisany w swym sercu, od dziecka już miałem !
    J JEDNOCZEŚNIE pokonuje swoje lenistwo, biegam, jeżdżę na rowerze i spaceruje
    E EKSTRA mam hobby, dzieki naukom babci w wolnych chwilach skarpery ceruje 🙂

    W WSZECHŚWIAT jest tak ogromny, tak ciekawe i pięknie niesie ze sobą plany na życie

    M MIŁOŚĆ moja do bycia ciągle w ruchu, do zdobywnia tego co chce .. to robię, czasem i skrycie!
    I IDEALNY świat ? Nie istnieje ! Czasem i ja mam chwile słabości, lecz to mnie motywuje
    E ESENCJONALNĄ dawkę uniesień, piękna i oryginalności świata sobier serwuje !
    J JAK mam wykonać zadanie, i chwila przerwy mnie dręczy to szukam na to innej czynności
    S SKRUPULATNIE notuję co osiągnąłem, by uzyskać w życiu jakiś poziom wspomnień, ich jakości.
    C CZEKAM na dzień, w którym tak wiele zrobie, tak wiele przeżyje że nic mi nie pozostanie
    U UŚMIECH na mej twarzy, opowieści dzieciom, wnukom i tak chwila chwały dla mnie powstanie !

    Życie chcę by ODKRYĆ wszystkie karty ! Ja nie marnuje ani chwili i staram się odkryć SENS życia ! Podróżując zdaję sobie sprawę jak wiele przede mną, jak wiele się nauczyłem , jak wiele pokochałem . Siłowania, rowery, sporty walki, cerowanie, haftowanie, struganie z drewna, budowanie , malowanie, pisanie ….itd ! Jestem jak KAMELEON , w życiu potrafię się dostsować , potrafię zmienić wszystko po to tylko by wykorzystać każdą minutę jak najlepiej ! Lubię też pomagać ! Pomaganie innym daje mi frajdę i poczucie , że i ja mogę zrobić coś dla innych . Zbyt wiele osób myśli tylko o sobie ! Ja staram się , by każdy dzień był dobry dla mnie i bym każdego dnia zrobił coś dobrego dla innych . Gdy wracam ze spacru to po drodzę zaniosę zakupy sąsiadce, gdy jadę na rowerze to przybiję piątkę sąsiadowi, gdy podróżuję staram się przekazać innym całe piękno i magię danego miejsca !

    Życie tak szybko mija, nikt nie wie kiedy się końcy …. dlatego ja żyję dziś tak, żebym jutro nie żałował, że czegoś nie zrobiłem ! Podróżuję tak, by zdobyć doświadczenie ! Każda podróż uczy, każda wzrusza .Po każdej jestem mądrzejszy ! I to właśnie różne kultury, różni ludzie uczą mnie tego, o czym często zapominam … uczą mnie jak ważna jest rodzina, jak ważne są rozmowy, jak ważne jest własne szczęście !

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  61. Szymon pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  62. MARIAN pisze:

    JAK NIE MARNUJE W ŻYCIU ANI CHWILI? MAM SWOJE 10 PRZYKAZAŃ:

    I. NIE UCIEKAM OD PROBLEMÓW
    II. NIE UDAJĘ KOGOŚ KIM NIE JESTEM
    III. NIE OKŁAMUJĘ SIĘ, JESTEM PRAWDZIWY DLA SAMEGO SIEBIE
    IV. NIE SKUPIAM SIĘ NA TYM CZEGO NIE CHCĘ W ŻYCIU
    V. NIE ODKŁADAM SWOICH POTRZEB NA KONIEC KOLEJKI
    VI. NIE MARNUJĘ SWOJEGO CZASU NA RZECZY, KTÓRE NIE MAJĄ DLA MNIE ZNACZENIA
    VII. NIE OBWINIAM SIEBIE ANI INNYCH ZA SWOJE PROBLEMY
    VIII. NIE UDOWADNIAM INNYM SWOJEJ WARTOŚCI
    IX. NIE SPĘDZAM CZASU Z LUDZMI Z KTÓRYMI NIE CHCE PRZEBYWAĆ
    X. NIE MÓWIĘ DO SIEBIE NIEPRZYJEMNYCH RZECZY

  63. Sonia pisze:

    Aniu! Pisać nie potrafię, bo ścisły umysł jestem. Ale potrafię wykorzystywać każdą chwilę w swoim życiu i dlatego stworzyłam ten filmik:
    [youtube https://www.youtube.com/watch?v=3EGfMTte-84&w=480&h=270%5D

    #dellandyou #whatannawears #delltravel #delltravelKONKURS
    Pozdrawiam serdecznie,
    Sonia

  64. AD pisze:

    Hello, it’s me! AD – Agnieszka Dzięgiel 🙂 nie będę się rozpisywać bo poniższe ruchome obrazki znaczą więcej niż 100000 słów 😉 po prostu.. to ja i moje chwile, które staram się wykorzystywać na maksa, w otoczeniu tych „moich” niezastąpionych ludzi 😉

    [vimeo 155097082 w=500 h=281]

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    1. AD pisze:

      tutaj link do filmiku jak się się wkleił 😀

  65. Patryk pisze:

    To, że w życiu nie należy marnować żadnej chwili odkryłem niedawno. Zawsze byłem osobą aktywną, kolekcjonującą raczej wspomnienia, niż cokolwiek materialnego, ale gdzieś w sferze marzeń pozostawało odkrywanie świata. Nie chodzi o wizytę w Pradze, Berlinie czy na chorwackim wybrzeżu. Chodzi o zetknięcie z innymi kulturami, obcowanie z nimi, poznawanie ludzi i prawdziwą wolność.

    Podobno nic nie dzieje się przypadkiem. Gdy wraz ze znajomymi wróciliśmy z pierwszej dalszej podróży do Gruzji, przez kilka dni nieprzyjemnie wirowało mi w brzuchu, dokładnie tak jak podczas tremy przed wystąpieniem publicznym czy bardzo stresującą rozmową. Z perspektywy czasu wiem, że to chyba było niezadowolenie z dotychczasowego życia, z blokowania samego siebie przed spełnianiem marzeń, a ten jeden wyjazd tak bardzo mi uświadomił, co dla mnie jest najważniejsze. Konsekwencja była prosta – kupienie biletów do kolejnych kilku krajów w ciągu kilku dni. Podróże, radość z każdego dnia i ta wymarzona, prawdziwa wolność, są teraz nieodłącznym elementem mojego życia. Usunąłem wszystkie przeszkody, specjalnie rzuciłem pracę, aby nie mieć problemu z urlopem. Przeszedłem na własną działalność, pracuję dużo, byle raz na 3-4 miesiące móc wyjechać na kilka tygodni, spędzić czas z lokalną społecznością, zobaczyć najwspanialsze miejsca na ziemi. Odkładam każdy grosz, wszystko jest podporządkowane temu, co daje szczęście. I tej sytuacji, w której jestem, nie zamieniłbym na nic innego.

    Mam wiele wspaniałych zdjęć, ale jednym zdjęciem, filmikiem, nie da się pokazać, że w życiu nie marnuje się żadnej chwili. Można zrobić wspaniałe video z tygodniowej wyprawy, a przez pozostałe 51 tygodni w roku siedzieć w domu, marząc i nie robiąc nic w kierunku spełnienia tych marzeń. Ale życie mamy tylko jedno, sami jesteśmy kowalami swojego losu. Marzenia nie polegają na tym, by je mieć, tylko by dążyć do ich realizacji. Co z tego, że znajomi mówią, jak mi zazdroszczą podróżowania, bo „ich nie stać”, jeśli wolą kupić nowy telewizor, zamiast zainwestować w dożywotnie wspomnienia?

    A dlaczego pisałem, że nic nie dzieje się przypadkiem? Jedna z osób z grona, w którym wyjeżdżaliśmy po raz pierwszy, dziś jest moją wspaniałą drugą połówką. Dzielimy pasję razem, w marcu miesiąc w Brazylii, na przełomie czerwca i lipca miesiąc w USA. Spełniamy się w tym co robimy, kochamy siebie i nasze życie, staramy się inspirować innych do cieszenia się życiem i każdą chwilą. Przełom, który dokonał się w ciągu miesięcy jest najlepszym, co nam się w życiu trafiło. Co dalej, czas pokaże 🙂

  66. AgaWojtk pisze:

    Kilka lat temu poważnie zachorowałam. Przez długi czas nie wiedziałam, co dalej, jak żyć, kiedy wszystko o czym marzyłam nie będzie możliwe do realizacji. Nie umiałam dostrzec zbyt wielu pozytywnych stron swojego dalszego życia. Nie potrafiłam się pogodzić z chorobą i z tym, że moja codzienność jest podporządkowana właśnie jej. Świadomość, że wszystkie plany legły w gruzach dobijała mnie totalnie. Jednak pewnego dnia powiedziałam sobie dość! Owszem na chorobę i jej postęp nie mam wpływu, ale to jak będzie dalej wyglądało moje życie jest już w moich rękach. Uzmysłowiłam sobie, że drzemie we mnie ogromna siła i uwierzyłam że dzięki niej uczynię swoje życie szczęśliwe na tyle, na ile sytuacja mi pozwoli i mimo wszystko nie pozwolę chorobie zawładnąć moim życiem! Od tamtego czasu budzę się codziennie rano z poczuciem radości, że dany jest mi kolejny dzień na spełnianie siebie i dzielenie się sobą z innymi, a wartość mojego życia jest tym większa im więcej osób wokół mnie „korzysta” z mojego istnienia! Nauczyłam się wyszukiwać w z pozoru fatalnych sytuacjach pozytywnych aspektów, a przynajmniej robić wszystko, aby ten już i tak ciężki moment choć trochę nabrał barw! Mimo, że choroba dość szybko postępuje i rokowania są złe, to uważam, że moje życie jest cudem wartym jego najpiękniejszego przeżycia! Żyję tak, aby każdy dzień był wyjątkowy i niesamowity, a każdą chwilę wypełniam tak, aby wspominać ją z radością. Czerpię energię ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych. Szukam w sobie siły, entuzjazmu, namiętności, nie zapominam o drobnostkach. Zachowuje równowagę między tym, co powinnam, a tym, co chcę i przez to samo życie wciąż jest dla mnie pasją i silą samą w sobie, więc „chłonę” wszystko, co mam „tu i teraz”!

  67. Mateusz pisze:

    Nie marnuje życia, dlatego nie będę się rozpisywał. 🙂

    Biegnę ciągle za nową przygodą

    Staram się spróbować w życiu wszystkiego co się da!

    Nie boję się wyzwań i nowości, nie marnuje okazji

    Staram się zawsze mieć kogoś bliskiego przy boku

    Nigdy (co najważniejsze), nigdy! nie staję się pesymistą, ZAWSZE idę z uśmiechem i optymizmem, co by się nie działo 😉

  68. Rafał pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS 🙂

    Kolekcjoner wspomnień – właśnie tak o sobie myślę. Nie chcę nic odłożyć na półkę rzeczy, które chiałem zrobić, a nie zrobiłem. Podróże, pasja, bliscy – i tyle 🙂 Pozdrawiam 🙂

  69. SKUNdariusz pisze:

    Zawsze chciałem, żeby moja pasja była moją pracą i … udaje się! Dzięki temu nigdy nie musiałem pracować 🙂 Szkoda życia na nudną pracę, nudne samochody, nudne wieczory, poranki i popołudnia. Pełnymi garściami! A najlepiej uczą tego podróże. Filmik co prawda nie najświeższy, ale dalej aktualny. Powodzenia w dalszym spełnianiu marzeń Tobie i wszystkim tutaj!

  70. Aleksandra pisze:

    A kto powiedział, że nie marnowanie chwili to jedynie częste podróżowanie w różne strony Świata czy chodzenie na kursy tańca, jogi, robienie dziesięciu rzeczy na raz? Ja tam nie marnuję ani chwili np. porządnie się wysypiając w każdą wolną chwilę 😛 nie marnuję tych przespanych chwil, bo sen jest przecież bardzo dobry dla zdrowia.

  71. Madzix pisze:

    Ja marzenia mam pod powiekami. To jest mój oddech. Moje życie.
    Zapraszam na film: https://youtu.be/tpM9TPavb2c

    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    1. Madzix pisze:

      proponuję ustawić jakość hd lub conajmniej dobrą – powinny być dostępne już od jutra 🙂

  72. Piotr Zawiła pisze:

    Oto mój sposób na nie marnowanie w życiu ani chwili 😉
    https://youtu.be/nTMFUjBz9BI

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  73. Milena pisze:

    Pani Aniu, przesylam link do mojej pracy konkursowej @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    https://www.youtube.com/watch?v=8LiWyXT25fs

    Pozdrawiam! 🙂

  74. Monika pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    Aniu! Inspirujesz mnie na kazdym kroku i to od dluzszego czasu! Obiecalam sobie, ze tez bede kiedys byc inspiracja dla innych, dlatego chcialabym opowiedziec Ci o mojej pracy, dzieki ktorej moje zycie stalo sie dla mnie wielka przygoda. Kiedy nie dostalam sie na medycyne i wyladowalam na biotechnologii myslalam, ze moj swiat sie skonczyl. Poprawa matury i przeniesienie sie na UM byl jedyna mozliwa opcja w tamtym momencie. Jednak poprawki nie bylo. Nie dosc, ze kierunek sie spodobal to jeszcze szukajac promotora i badan do pracy inzynierskiej trafilam do jednego z Instytutow, gdzie przez 3 lata, robiac projekt inz i mgr zdobywalam doswiadczenie. Spedzalam tam kazda wolna chwile, bo czasu bylo stosunkowo malo, a do zrobienia bardzo duzo. Oczywiscie nikt mi za to nie placil (Niektorzy mowili strata czasu, niewykorzystane beztroskie zycie studenckie, chociaz ja im wiecej mialam pracy, tym, bardziej bylam zorganizowana i bardziej aktywna. Zdazylam poznac wielu bliskich mi do dzis ludzi, bylam w wielu przepieknych miejscach. Nie zaluje ani chwili!). Marzylam o studiach za granica, ale na sama mysl – blokada pt. niewystarczajaca znajomosc ang, za male doswiadczenie, pewnie za niskie oceny I million innych mysli tego typu. Pomyslalam, najpierw staz wakacyjny, zeby zobaczyc jak sobie poradze. Kiedybylam przekonana, ze z firma, ktora wybralam wszystko jest dopiete na ostatni guzik, oni w ostatniej chwili zerwali umowe, tlumaczac sie brakiem projektow i miejsca. Kolejny cios i mysl : ‘Nie nadaje sie’. Strasznie mnie to zniechecilo i zdemotywowalo, ale pracowalam dalej. Nie bylo innego wyjscia, kontynuowalam mgr. Mozesz wyobrazic sobie moja mine I radosc, kiedy Pani Promotor zaproponowala mi umowe I odplatne robienie badan w zamian za moje wczesniejsze starania. Wtedy przeszlo mi przez mysl, ze moze nie wszystko stracone. Jak skonczyla sie moja historia? Swiat naukowy jest wbrew pozorom maly i jezeli ktos widzi, ze bardzo sie starasz i nie boi sie polecic Cie innym, stoi przed Toba otworem. Ostatecznie dostalam sie na wymarzone studia doktoranckie. Angielski okazal sie byc na dobrym poziomie, doswiadczenie bardzo duze, a oceny wystarczajace, zeby wyladowac w KANADZIE. Pisze ten komentarz za oceanem i z perspektywy czasu widze, ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, a osoba, ktora najbardziej podcinala mi skrzydla bylam ja sama! Czuje, ze najlepsze przede mna, ze to dopiero poczatek 🙂 Zycie jest za krotkie na demotywowanie samego siebie, dlatego od tamtej pory odwaznie biegne do przodu, bo niektore szanse trafiaja sie tylko raz. Nie poddaje sie, nawet kiedy cos mi sie nie udaje. Teraz jestem pewna, ze sobie poradze, bede sie rozwijac, podnosic poprzeczke i w koncu dopne swego:) Bede Pania Doktor, a o moich badaniach bedzie jeszcze glosno, bo NIE (Z)MARNUJE W ZYCIU ANI CHWILI! 🙂 A takie osoby jak Ty Aniu tylko pokazuja mi, ze wszystko jest mozliwe i dodaja wiatru w skrzydla 🙂 !

  75. Czerwony Kapturek pisze:

    Tym, co pozwala mi iść przez życie z przekonaniem, że „nie marnuję ani chwili”, jest umiejętność brania odpowiedzialności za kształt mojego życia. Przez wiele lat byłam więźniem – magicznych sformułowań pt. „to nie rozsądne”, „nie powinnam”, „nie wypada”, „to nieodpowiedni moment”, „a co inni powiedzą”, „chciałabym, ale boję się zaryzykować”. W efekcie czułam się jakby jedynym możliwym dla mnie sposobem doświadczania życia, było jego bierne obserwowanie przez szybę w poczekalni. Tak „szyba” oddzielała mnie od świata i ludzi. Pamiętam, że moment, w którym to zobaczyłam był przykry i przepełniał mnie smutek. Ale był to jednocześnie jeden z najważniejszych dni w moim życiu, bo właśnie wtedy podjęłam decyzję o tym żeby podjąć ryzyko i wyjść z poczekalni. Było trudno, targały mną wątpliwości i mierzyłam się ze swoim lękiem. Wielokrotnie miałam ochotę wrócić do tego co znane i bezpieczne, ale nie zrobiłam tego. Przestaję być niewidzialnym człowiekiem. Zaczynam nabierać kształtu i kolorów, czuję, że moje życie jest MOJE. Zmieniłam pracę, otaczają mnie inni ludzie, rozwijam swoje zainteresowania i wreszcie to wszystko ma jakiś smak. Dla mnie sednem wykorzystania każdej z chwil nie jest plan dnia wypełniony po brzegi, ale świadomość tego, że to ja decyduję o tym, w jakim kierunku zmierza MOJE życie i wzięcie odpowiedzialności za dokonywane wybory. Wiem, że nie na wszystko mam wpływ, ale staram się otwierać na to, co przynosi mi życie i czerpać z tego. Jednocześnie teraz wszystko co robię jest bardziej prawdziwe i mogę w tym być w pełni. To piękne uczucie – mieć SWOJE życie. „Szyba” zniknęła a ja dojrzewam do pierwszej samodzielnej podróży do Portugalii:)
    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    PS. Aniu, mam wrażenie, że na Twój blog zagląda wiele osób takich jak ja. Dziękuję za to, że pokazujesz, że MOŻNA!

  76. TomaszUr pisze:

    Zastanawiałem się czy się podzielić moim życiowym SUKCES’em… w sumie why not 
    Mimo, że wychowywałem się w pobliżu morza to nigdy nie nauczyłem się pływać  niestety kilka nieprzyjemnych przeżyć z dzieciństwa związanych z wodą (topiłem się..) pozostawiły w mojej ‘główce’ totalną blokadę na próby nauki pływania… Punkt przełomowy to wrzesień 2015r. Będąc na wakacjach na Majorce dałem się namówić na …..nurkowanie 😀 Pod wpływem namowy znajomych zgodziłem się.. zapłaciłem i czekałem na sobotę.. oczywiście w międzyczasie było paniczne poszukiwanie kogoś kto by poszedł za mnie itd… niestety bez skutku… gdy nastała sobota – ZROBIŁEM TO!!! Fakt! Mało co nie zszedłem ale to było niesamowite uczucie .. pokonać samego siebie.. dotknąć dna morza.. coś co wydawało mi się wcześniej nigdy nieosiągalne! Wręcz niemożliwe… na samą myśl miałem dreszcze…. Stało się faktem ! dzięki temu wiem już że trzeba pokonywać wszelkie swoje słabości.. WARTO !  mimo że ‘strach ma wielkie oczy’!

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  77. PIATAKLEPKA pisze:

    Obudziłam się w nowy rok z myślą, że trochę przegrywam życie. Trochę czy nie trochę, a może w sumie je przegrywam? W tym roku minie ćwierćwiecze mojego pobytu na tej planecie, a czuję jakbym wykorzystała 20% możliwości codziennego dnia. Nie mówię o dalekich podróżach, nie mówię o tych całkiem bliskich. Myślę o każdej z 24 godzin jakie dostaję codziennie. Zbyt wielu dni nie pamiętam i zbyt dużo kończy się myślą, że może jutro będzie lepiej. Dlatego od wtedy, cokolwiek nie robię, czy jest to spełnianie marzeń, czy szara codzienność zadaję sobie jedno pytanie. „Gdyby teraz przyszło Ci umrzeć Magda, czy wykorzystujesz tą chwilę na sto procent ?” Od tamtego dnia testuję tą nową ja, czyli od prawie dwóch miesięcy i muszę przyznać, że działa! Nie zmieniłam swojej codzienności diametralnie, nie rzuciłam studiów, nie jeżdżę z plecakiem po świecie, nie porzuciłam sprzątania czy wizyt u dentysty ale czuję, że żyje! Czuję, że zmieniło się coś w sposobie odbioru świata i samej siebie. Staram się ciągle zadawać sobie to pytanie, jako odpowiedź na niechęć czy codzienną niemoc. CZY WYKORZYSTUJESZ TĄ CHWILĘ NA STO PROCENT? Jeśli w tej sekundzie miałabym umrzeć to będę mogła szczerze powiedzieć sobie, że właśnie w tej sekundzie robiłam coś z zapałem, z uśmiechem na twarzy i zrobiłam to najlepiej jak umiem. Nie zmarnowałam tej chwili. Coś dobrego, a przede wszystkim dużo pozytywnej energii zostanie po mnie. Jakoś od razu negatywne myśli gdzieś ulatują, a na ich miejsc wskakuje optymizm, radość i zapał. Bo chcę swoje życie PRZEŻYĆ, jakiekolwiek by nie było, może bez dużych fajerwerków, ale przeżyć, a nie prze-egzystować. Pozytywne skutki mojej terapii własnej duszy zauważają już domownicy, co jest kolejnym dowodem na to, że coś udało mi się zmienić i oby wytrzymać w tej zmianie do końca roku, a może do końca życia… 😉

    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  78. Ladixit pisze:

    „Pokaz ze w zyciu nie marnujesz ani chwili”
    Nazywam sie Maria, chcialabym opowiedziec moja historie.
    W wieku 17 lat postanowilam ze w moim zyciu chce spelniac wszystkie marzenia bo to nieprawda ze nie wszystkie powinny byc spelnione by miec zawsze o czyms marzyc. Opracowalam maly plan w mojej glowie i dzielnie sie go trzymalam . Postanowilam ze po ukonczeniu liceum zrobie wszystkim na zlosc i nie pojde na studia, wyjade z kraju , niewazne gdzie , niewazne gdzie bede pracowac. Jedyne na czym mi zalezalo to swoboda , wolnosc umyslu , rozwijanie moich hobby, i oczywiscie zwiedzenie calego swiata!

    W wieku 19 lat , po napisaniu matury i dlugich wakacjach w rodzinnym miescie zakupilam bilety do Stockholmu. Duzo osob pytalo dlaczego Szwecja ? Slyszalam legendy ze jest to kraj spokoju , a jeziora wygladaja niczym z krainy elfow. Moja najblizsza kolezanka zakupila bilety na tydzien , w celach turystycznych , a ja tylko w jedna strone… nikogo nie znajac , nie majac jakichkolwiek kontaktow 11 wrzesnia 2011 roku zapakowalam jedna niewielka walizke i polecialam pierwszy raz w zyciu samolotem do Szwecji. Czy sie stresowalam?Nie. Mialam wrazenie ze ktos wzial pilota i wylaczyl we mnie wszystkie uczucia . Jedyne o co sie martwilam to moi rodzice ktorzy nie mogli spac po nocach co bylo zupelnie zrozumiale.
    Juz pierwsza noc razem z kolezanka spalysmy na stacji metra w centrum , hostel mialysmy zamowiony od nastepnego dnia na tydzien. Juz w pierwsze trzy dni spotkalam bardzo zlych ludzi ktorzy chcieli wykorzystac moja naiwnosc . Emocje przyszly do mnie dopiero w momencie po tygodniu gdy moja przyjaciolka wracala do Polski. Usmiadomilam sobie ze przeciez teraz naprawde zostaje sama , w obcym kraju ,z 1000 koron w kieszeni .

    Okazalo sie ze w zadnym hostelu w Stockhomie nie ma miejsca na kolejne trzy dni z powodu maratonu ktory sie wtedy tam odbywal. Byc moze jest to wstydem , byc moze nie ale poniewaz znalam kod do hostelu, przez te dni kiedy nie mialam innego wyjscia spalam na podlodze w toalecie w hostelu. Codziennie odwiedzalam Skatteverket , jest to urzad gdzie chcialam zalatwic numer tymczasowy by moc znalezc legalna prace, lecz poniewaz nie mialam zameldowania nie bylo to mozliwoscia. Ogarnela mnie rozpacz , czulam ze musze wracac z podkulonym ogonem do Polski, ale wtedy przy czytaniu formularzy w placzu podszedl do mnie dziadzio pochodzacy z Palestyny ktory jako jedyna osoba miala odwage zapytac dlaczego placze. Opowiedzialam mu cale moje zycie , cala moja historie i aktualna sytuacje . Od razu czulam ze jest ”Aniolem” , bylo cos w nim niezwyklego, od pierwszej sekundy okazal zaufanie i przyjazn. Polozyl dlon na moim ramieniu i powiedzial spokojnie ” pomoge Ci”. Okazalo sie ze jego syn ma kawiarnie w samym centrum Stockholmu , poszlismy tam, zostalam poczestowana jedzeniem po paru dniach niejedzenia. Okazalo sie takze ze pracuja tam Polacy , i w taki sposob poznalam kolejna osobe ktora mi pomogla i u ktorej nastepnego dnia zamieszkalam. Po dwoch miesiacach znalazlam prace i ”nie marnowalam ani chwili”.. zaczelam spelniac moje marzenia. W tym roku mija 5 lat odkad tu mieszkam , mam swoje mieszkanie, mam chlopaka z Gwatemali ,mowie plynnie po szwedzku,od czasu do czasu maluje obrazy, tancze taniec brzucha od 3 lat i trenuje pole dance od 2 lat:)Spotkalam wspanialych ludzi a takze i takich co zlamali mi serce.
    i oczywiscie moje postanowienie podrozowania takze dotrzymalam. Odwiedzilam:Kefalonie, Corfu, Irlandie,objechalam cala Tunezje, Hiszpanie:Barcelona Valencia i mniejsze miasto Sagunto, Zakynthos.I oczywiscie odwiedzam rodzinne miasto raz /dwa razy do roku!
    Osobiscie zakochalam sie w greckich wyspach . pokochalam ja za nature i krajobrazy czyli cos co mnie najbardziej wzrusza i za wspanialych ludzi ktorych tam poznalam,mam zamiar kazdego roku zwiedzic jakas inna grecka wyspe:)

    Niektorzy uwazaja ze mialam tylko szczescie , ale kiedys ktos mi powiedzial ”pff! dziecko ! Ty na ten zbieg wydarzen pracowalas cale swoje zycie swoim zachowaniem !” Moja historia jest dosc osobista , dlatego nie opowiedzialam jej publicznie, ale wam postanowilam ja opowiedziec bo gdy patrze wstecz na wszystko co sie wydarzylo moge byc z niej dumna, i tak jak w mym zyciu nie marnuje ani chwili i wysylam ja do was!;)

    To byla moja historia , ale fajniejsza wersje ze zdjeciami znajdziesz na Twoim email 🙂 Bede wdzieczna jesli go otworzysz,jak widac mialam problemy z nadeslaniem pelnej pracy , poniewaz moj komputer i ten ktory uzywalam w bibliotece zawiodl, wiec jak widac przydalby mi sie nowy hihi(taki zarcik):D

    Pozdrawiam!

  79. Justyna pisze:

    Nie marnuję ani chwili, o nie. Oddaje się moim pasjom. Jedną z nich są zwierzęta. Ile to już razy uratowałam zbłąkanego kotka z opresji 😉
    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    Poniżej link do filmu
    https://youtu.be/gbCju4ivwTY

  80. Edyta pisze:

    Nie wyobrażam sobie miesiąca bez spływu kajakowego, spania w namiotach i wieczornych ognisk. Byle jak najdalej od zgiełku miasta. Nie spędzam czasu w mieście więcej niż to konieczne. Uciekam na łono natury i nie marnuję ani chwili. Korzystam z życia, nawet jeśli są to wyprawy ekstremalne.
    https://youtu.be/aLvvUtPGOxY

    1. Edyta pisze:

      @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  81. Radek pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  82. cyrul12 pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Nie będę się rozpisywał, a pokażę:

    [vimeo 155227319 w=500 h=281]
    „Pokaż, że w życiu nie marnujesz ani chwili” from Paweł Cyrulik on Vimeo.

  83. Karla pisze:

    Marzenia….czyli jednym tchem mnóstwo życia zobaczyć….

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1195953990418184&set=a.372148986132026.103958.100000107823213&type=3&theater

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  84. Paula pisze:

    Moje historia wydawałaby się kompletnie zwykła, lecz dla mnie jest niezwykła ponieważ jest moja, wiem ile mnie kosztowała łez, bólu serca z tęsknoty za wszystkim co zostawiłam w Polsce. 2 lata temu napisałam maturę i padło majestatyczne pytanie co potem? Chciałam na studia, chciałam się uczyć. Mama prosiła żebym złożyła dokumenty do najlepszych uniwersytetów w Polsce. Złożyłam. Ba! Nawet się dostałam i to na wszystkie kierunki. Jakie jest prawdopodobieństwo, że tak się stanie? Niewielkie. A ja po tygodniach wewnętrzej walki z samą sobą i kotłujących się myślach powiedziałam, że nie pójdę na studia w Polsce, że to nie dla mnie i że zawsze chciałam wyjechać. I tak zrobiłam. Spakowałam wszystko co miałam i mój najwspanialszy na świecie dziadek zawiózł mnie na północ Dani na studia! Dania i życie samotnie w zupełnie innym kraju bez znjaomości języka nauczyło mnie bardzo wiele i nadal nauczy. Przede wszystkim samodzielności, ale też odpowiedzialności. W Danii odnalazłam pewien kawałek samej siebie, teraz szukam kolejnego w Hiszpanii do której wyjechałam na 3 miesięczny staż, nie znając słowa po Hiszpańsku i mieszkając z 3 osobami, które nie mówią w innym języku niż Hiszpański. Może nie brzmi to pasjonująco, ale uwierzcie mi na słowo, że dla kogoś kto całe życie wstydził się samego siebie, wstydził się odzywać publicznie i samoocenę ma na poziomie 0 to taka życiowa podróż to nie lada wyzwanie! Mam nadzieję, że to dopiero początek tej szalonej przygody!
    Co do życia w Polsce to większość moich znajomych w Polsce się ode mnie odwróciła, naśmiewała się (i nadal to robią) ze mnie podczas odwiedzin w kraju, mówili że głupio postąpiłam, że po co mi to. A ja uważam, że postąpiłam najodważniej z nich wszystkich ponieważ oni nadal mieszkają ze swoimi rodzicami w rodzinnych domach, a ja mając 19 lat postawiłam wszystko na jedną kartę. I mimo że tęsknie, że zdarza mi się płakać za domem to za każdym razem, gdy mama mówi: „zostaw to i wróć do domu”, ja odpowiadam: „tęsknie za domem, za Wami, ale nie wrócę”. Muszę koontynuować swoją podróż i muszę odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Może okazać się że będzie to moje rodzinne miasto, a może będzie to drugi koniec świata. Jeszcze nie wiem, ale mam ochotę się o tym przekonać! Nie marnuję ani chwili mojego dorosłego życia i chcę z niego czerpać najwięcej ile się da!
    @whatannawears @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  85. Dominika Koszowska pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  86. Efka pisze:

    Jeden dzień z mojego życia …
    Drrrrr … 6.30! … budzik jest nieustępliwy! Zatem otwieram szeroko oczy a promienie słońca już tańczą w moim pokoju. Jeszcze tylko czuły uścisk ukochanego na dzień dobry. Odwzajemniam uśmiech do słońca, odrzucam kołdrę i rozczochrana biegnę do łazienki. Nie mogę wszak zmarnować ani jednej chwili, którą daje kolejny dzień. Szybki prysznic, makijaż, ulubiona sukienka i wybiegam z domu. Po drodze spotykam sąsiada, który spaceruje z psem. Zatrzymuję się na chwilę by zamienić z nim kilka zdań.
    – Dzień dobry, kolejny pracowity dzień się zapowiada – uśmiecha się czule ten staruszek – niech pani go dobrze wykorzysta, by nie umknął żaden ważny moment. Warto kolekcjonować wspomnienia, by na starość móc delektować się ich smakiem.
    – Z pewnością. Dobrego dnia! – odpowiadam i biegnę dalej.
    Wstępuję jeszcze do piekarni. Właścicielka to prawdziwa pasjonatka wypieków. Całe serce wkłada w swą pracę. Pewnie dlatego te bułeczki są tak pyszne. Kupuję kilka na śniadanie a w międzyczasie słucham o rodzajach mąki i zagniataniu ciasta. Opowieść o pasji, w którą wkłada się uczucie zawsze porusza serce i zapada w pamięć. A chwila przy sklepowej ladzie nigdy nie marnuje mojego czasu.
    Za drzwiami biura pachnie już kawa. Popijamy razem z całym zespołem przy spotkaniu planując dzień – co, gdzie, kiedy, kto, jak. Nie chcemy tracić czasu na zbędne nieporozumienia. Na te kilka godzin rzucam się w wir pracy. Telefony, komputery, e-maile, faxy, pisma, projekty … rozmawiamy, słuchamy siebie nawzajem i pracujemy intensywnie. Cały ten kołowrót zaczyna zwalniać ok. 16. I właśnie wtedy dzwoni Aga – moja przyjaciółka.
    – Zmęczona?
    – Tak … tam gdzie zawsze?
    O 16.30 już siedzimy w naszej ulubionej kawiarence przy filiżance gorącej czekolady, opowiadamy wrażenia z ostatnich kilku dni: kosmetyki, ubrania, książki, teatr, kino, mężczyźni … By nie roztrwonić daru przyjaźni, umawiamy się na jutrzejszy wspólny fitness. W drodze powrotnej wstępuję jeszcze do księgarni. Czas spędzony z książką otwiera drzwi do świata wyobraźni i wiedzy. Zatem robię zapasy na kolejne wieczory.
    Wracam do domu … wyjmuję ze skrzynki list. To od Ani – mojej siostry. Dotarł zza oceanu. Czytam … każdy moment jest piękny, choć czasem dopada samotność … ale generalnie to dobrze mi tu i radzę sobie dzielnie. Nie chce rezygnować ani wracać, bo to tak, jakby zrezygnować z zobaczenia szczytu, w połowie drogi na pierwszym stromym odcinku. Staram się wykorzystywać ten czas bo może się nie powtórzyć … – pisze.
    Wchodzę do domu, gdzie czeka na mnie mój ukochany.
    – Jak minął dzień? – śmieje się czule.
    – Wypełniony po brzegi ludźmi – wtulam się w jego ramiona.
    Przy kolacji wspólnie milczymy delektując się swoim towarzystwem a podczas spaceru o zachodzie słońca planujemy naszą następną podróż. Tym razem – po długich negocjacjach – wybór pada na norweskie fiordy.
    – Jutro ja sprawdzę loty i hotele a ty zakończ projekt w fundacji, by komuś też podarować chwile szczęścia – obejmuje mnie mocno i wracamy do domu …
    Żadna chwila spędzona z ludźmi nie jest zmarnowana. Historie ich życia i opowieści o doświadczeniach sprawiają, że chcę ciągle podążać w nieznane i odkrywać kolejne tajemnice świata – nie tylko tego odległego, ale tego na wyciągnięcie ręki, tuż obok …

  87. Paula pisze:

    Zawsze mnie zadziwia, jak wielu ludzi jest na świecie. Ile historii można poznać po prostu zadając pytanie. Czasami przeraża mnie ten ogrom. To, że nie dane mi będzie poznać ich wszystkich. Ale uwielbiam słuchać historii innych, patrzeć ich oczami na to, co się działo w ich życiu. Inspirować się tym, co usłyszę. To dla osoby która opowiada, dana historia znaczy najwięcej. Jednak te uczucia, których się doświadcza słuchając innych, są nie do opisania. Zbliżają do siebie, popychają do działania.
    Czasem zastanawiam się, czemu podróżujemy. Co popycha nas w nieznane. Co jest w stanie spowodować, że pakujesz się i jedziesz w kompletnie nieznane Ci miejsce. Do innych ludzi, których nie znasz, nie wiesz kim są ani co robią. Ty pokazałaś nam siebie na filmie. Dzięki Twojej historii teraz ja dokładam sobie kolejny puzzel do swojej układanki. Bo mnie inspirują właśnie takie rzeczy. Wystarczy mi czasem jedno zdjęcie, jedno słowo, jedna historia – i jestem gotowa spakować plecak i też jechać! Jestem studentką, będę położną. Nie mam pojęcia co przyniesie czas ani jak pogodzę pasję do podróży z tym zawodem. Ale słyszałam historie położnych, które podróżują, mieszkają w niesamowitych miejscach. Więc nie marnuję ani chwili, by teraz nauczyć się jak najwięcej. Bo coś czuję, że kiedyś ruszę z tym moim zawodem dookoła świata!
    Na razie podróżuję w wolnych chwilach starając się poznać jak najwięcej. Kiedyś Czechy, później Grecja, Maroko, Bałkany a za tydzień Izrael.
    A teraz zostawię Cię z moją historią z Maroko, mam nadzieję, że Ci się spodoba:)

    https://www.youtube.com/watch?v=V1zZ_ticcks

    Ps. Zobaczyłam kiedyś na zdjęciu Cascades d’Ouzoud i stwierdziłam, że trzeba koniecznie tam pojechać. No i pojechaliśmy 😀 Trochę stopem, trochę autem. Było warto!

    #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  88. Łukasz Smogorowski pisze:

    Himalajskie szaleństwo i islandzka „podróż dla…”

    Pamiętam swój pierwszy raz – pierwszy raz, kiedy przekroczyłem granicę. Najpierw Czechosłowacji, potem Węgier, w pociągu, jak mi się wydawało, jadącym na kraniec świata. Świat sześciolatka w PRL-u nie sięgał swymi granicami daleko – łatwo było dotrzeć na jego koniec. Węgry były wtedy innym wymiarem. Jakby ktoś, rysując tamten świat, w przeciwieństwie do Polski – pamiętał o detalach, o kolorach, domalował ludziom trochę więcej szczęścia…

    Lata później przekraczanie granic stało się nałogiem. Podróże w nieznane bliskie i nieznane dalekie. Projekty kulturalne w Turcji i w Czechach. Wyprawy biegowe i ultramaratonowe do USA i na Korsykę. Wyprawy rowerowe na Wyspy Alandzkie i w Himalaje. Polskie góry. Kalejdoskop zupełnie innych wrażeń. Każde przesuwało horyzont poznawanego świata coraz dalej i dalej. Granice do pokonania przeniosły się jednocześnie na inne kontynenty – i do środka. Chciałem na sobie sprawdzać granice wytrzymałości. Nie mogłem sobie wyobrazić, że żyję inaczej.

    W pewnym momencie odkryłem jednak inną granicę – tą, która wyrasta przed każdą osobą, która w ten czy inny sposób utraciła sprawność. Na biegach, w których brałem udział, zaczęły się akcje „biegam dla…”. Biegam, żeby ktoś mógł biegać. Podziwiałem osoby, które rozkręcały te akcje. Sam ciągnąłem ludzi z pracy na sztafety Biegu Firmowego. Wiosłowałem też „na sucho” do Madrytu, żeby wspólnie z bandą pozytywnych szaleńców wywiosłować ergometry dla niepełnosprawnych sportowców. Udało się. To nakręca. I ja też się nakręciłem. Są „biegi dla…”, dlaczego by nie spróbować „podróży dla”? I następna podróż, już wkrótce, będzie podróżą na nartach biegowych przez Islandię. Będę chciał coś komuś wyjeździć. Co i jak – można zobaczyć tu: facebook.com/islandzkie.wyzwanie

    A tymczasem zapraszam na krótkie, filmowe slajdowisko z Himalajskiej, 600-km ekspedycji rowerowej na przełęcz Khardung La (5360 m n.p.m.): http://www.youtube.com/watch?v=lvA3BEGWEIo&feature=youtu.be

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  89. Kamila pisze:

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS
    Trafiłam na bloga całkiem niedawno. Ostatni post jaki był wtedy opublikowany to ten cudowny filmik z opisem i konkursem.
    Bardzo mi się tu spodobało, więc postanowiłam zostać na dłużej. I za każdym razem jak wchodziłam na facebookową stronę to widziałam przypięty ten post.
    Nigdy wcześniej nie brałam udziału w tego typu konkursach. Tym bardziej, że tutaj w komentarzach jest mnóstwo wspaniałych historii, że stwierdziłam, że moja nie jest taka nadzwyczajna. Ale ten konkurs nie dawał mi spokoju na tyle, że postanowiłam się przełamać i pokonać kolejną granicę w sobie i coś napisać. W końcu każdy z nas tworzy jakąś swoją historię. Każda jest inna i niepowtarzalna. A ja przecież ciągle słyszę od innych: ale jak Ty tak dajesz radę? Po prostu – staram się nie marnować ani chwili w życiu.
    Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że chcę coś zmienić, chcę żyć pełnią życia i rozwijać swoje pasje, ale też przełamywać w sobie pewne bariery. I to wszystko razem łączyć w całość. Przede wszystkim lubię działać wielowymiarowo.
    Tak więc z moich pasji powstają przeróżne kombinacje. Jak to wygląda?
    Na co dzień studiuję socjologię i pracuję opiekując się 2-latką. Podróżując, odkrywam nowe miejsca, ale też obserwuję życie i zwyczaje miejscowych ludzi oraz pokonuję swoją barierę językową. Wyjeżdżając na kolonie z dziećmi, prowadzę dla nich m.in. zajęcia taneczne. Organizując imprezy urodzinowe dla rodziny i przyjaciół, spełniam się przy pieczeniu tortów. Udzielając się w Duszpasterstwie akademickim, jestem koordynatorem kursu Alpha, fotografem, sekretarzem i współorganizatorem różnych wydarzeń. W Kole Naukowym jestem zastępcą przewodniczącego i współorganizuję konferencje naukowe oraz podejmuję współpracę z firmami, które przeprowadzają warsztaty dla studentów, w których z resztą uczestniczę. W swojej pracy licencjackiej połączyłam taniec z resocjalizacją. Uczestniczę też w zajęciach z aktorem. Chodzę na zajęcia z j.angielskiego i ostatnio zaczęłam uczyć się też Włoskiego, czego efektem była moja niedawna podróż do Rzymu. Kiedy trzeba staję się dziennikarzem, fotoreporterem, badaczem, nauczycielem i cukiernikiem. W międzyczasie (jeszcze mi się czasami zdarza takie coś) czytam książki, nadrabiam filmowe zaległości, czytam blogi, przeglądam Facebooka i szukam możliwości i okazji do kolejnych podróży. Staram się na każdym kroku szukać inspiracji. Ale przede wszystkim staram się utrzymywać dobre relację z ludźmi, który są mi bliscy. Każdego napotkanego człowieka obdarzam życzliwością i uśmiechem. Może się to wydawać dużo i dziwne skąd mieć czas i siłę na wszystko. Miewam też oczywiście gorsze chwile i doskwiera mi zmęczenie. Warto wtedy odpocząć, żeby móc działać dalej. Największą radość daje mi współpraca z innymi ludźmi i działanie na pełnych obrotach. Dlatego nie marnuję ani chwili w życiu.

  90. izka196 pisze:

    Ciekawy temat do przemyślenia. Dzięki temu zastanowiłam się i stwierdziłam, ze już bardziej potrafię zarządzać sobą w czasie. Nie prowadzę jakiegoś wyskokowego życia, a podróże duże i małe odbywam raczej przed komputerem, czytając blogi takie, jak Twój i podobne, nie podam adresów moich ulubionych, żeby mnie ktoś nie posądził o kryptoreklamę.
    Mam sporą rodzinę, nastolatków i maleństwo dwuletnie, sporo obowiązków i pracę zawodową, ale tak to jest, ze im więcej masz do zrobienia, czas magicznie zwiększa pojemność. Stałam się mistrzynią w wykorzystywaniu minut między poszczególnymi zajęciami, w których podczytuję to i owo, ćwiczę mięśnie twarzy, oddechy przeponowe, emisję głosu, robię ćwiczenia izometryczne i każde inne, które w danej chwili mogę zrobić. Deleguję zadania, które mogą wykonać inni. Rozmawiam z synami i daję im odczuć, jak bardzo ich kocham i jestem z nich dumna.Cieszę się z maleństwa i podziwiam codzienne postępy w zachowaniu i mowie. Zapamiętuję chwile, żeby je celebrować i nie żałować, że mogłam zrobić coś lepiej, stałam się wyrozumiała dla swoich i cudzych słabości .Mówię mężowi, że cieszę się, że z nim jestem. Słucham audiobooki, kiedy wykonuję nieskomplikowane, ale czasochłonne domowe czynności. I tyle, szału nie ma, ale poczucie bezpieczeństwa i spełnienia bezcenne.
    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  91. Paweł pisze:

    Codziennie życie daje nam 86 400 okazji do DECYZJI.

    to…MY decydujemy co zrobić z każdą sekundą życia.
    to…od NAS zależy jaką osobą będziemy jutro.
    to…od NAS zależy dokąd zmierzamy swoimi DECYZJAMI.

    Dlatego nie marnuje ani jednej okazji, ani jednej chwili w życiu. Biorę sprawy w swoje ręce i zmierzam drogą wyznaczoną przez SIEBIE.

    Przez ostatnie dwa lata przeżyłem TYSIĄCE pozytywnych emocji, DZIESIĄTKI MIEJSC.
    Przedstawiam filmik wybranych chwil z ostatnich 2 lat mego życia!

    Pozdrowienia dla pozytywnie zakręconych!

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  92. Marcin pisze:

    #whatannawers #dellandyou @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    Wczoraj juz bylo, i nie wroci. Jutro dopiero bedzie, i nie ma sensu nim zyc. Zyjemy dzis. Zyjemy teraz.

    I w tej terazniejszosci, nie marnujmy chwil

  93. Pepe pisze:

    Podróże z tą Kobietą to moje dwie pasje w jednym. Podczas każdego wyjazdu coraz bardziej poznajemy siebie. Każda podróż wyzwala w nas emocje, które inspirują nas do kolejnych wypraw. Być może ciągle szukamy naszego miejsca, być może już dawno je znaleźliśmy – w sobie. Doświadczamy, dzielimy się pozytywną energią, ładujemy emocjonalne akumulatory. Wtedy czujemy, że żyjemy.

    https://www.youtube.com/watch?v=kCaT0FXJK2o

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  94. Anonim pisze:

    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  95. Kasia pisze:

    Poza tym zajęciem które jest już dla mnie pracą, chodzę do szkoły i na siłownię. Koleżanki ‚śmieją się’ że żeby umówić się ze mną to trzeba się zapowiedzieć miesiąc wcześniej haha. Każdy dzień jest wypełniony co do minuty, przez co nieraz padam z nóg a Rodzice mają mi za złe, że traktuje dom jak hotel bo ciągle mnie nie ma. Doceniam to co dla mnie robią i wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej. W przyszłości odwdzięczę się im za to, bo wychowali mnie na osobę, która walczy o swoje i nie oczekuje nic z nieba.

  96. Joasia pisze:

    @whatannawers @dellandyou oraz i otagować #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

    https://www.youtube.com/watch?v=QuSbUB8ZONk
    https://www.youtube.com/watch?v=2342OIEdDl4

    załączam dwa filmiki ponieważ na pierwszym jestem sama, na drugim z rodziną:) więc razem tworzą taką jakby całość.
    uwielbiam podróżować. nie potrafię wysiedzieć w jednym miejscu. mam dopiero 19 lat, a już chciałabym zwiedzić świat.
    jak wyjeżdżałam to zawsze z rodziną, samochodem. nigdy pociągiem czy samolotem. w ten sposób nie jesteśmy ograniczani. możemy zatrzymać się tam gdzie chcemy. mam dwie siostry. razem tworzymy całość, w końcu trojaczki. nigdy się nie rozdzielałyśmy. zawsze wszędzie razem. dlatego też najlepsze wspomnienia mam z nimi. moim marzeniem jest rejs statkiem z wnętrzem w rodzaju titanica. chciałabym całymi nocami siedzeć na pokładzie i wpatrywać się w gwiazdy. w dzieciństwie zawsze oglądałam je z siostrami i rodzicami. uwielbiam robić zdjęcia, wszędzie gdzie jestem. kocham je później oglądać i wspominać. nawet gdy siedzę w szkolę moje myśli krążą często dookoła świata. myśle gdzie chciałabym się znaleźć, co robić. szukam swojej pasji, czegoś w czym mogę być dobra, wyznaczam cele, próbuje wszystkiego co mnie zainteresuje, o ile to możliwe. często zbieram pieniądze miesiącami na moje marzenie. ale jak już je osiągnę, czuje się szczęśliwa. gdy pierwszy raz zobaczyłam Twojego bloga Pani Aniu byłam wniebowzięta. akurat czułam się wtedy beznadziejnie i myślałam że nie uda mi się osiągnąć tego co sobie wymarzyłam. dała mi Pani nadzieję i teraz uparcie dążę do spełnienia wszystkiego. jestem dobrej myśli. zawsze myślałam że muszę się zmieniać żeby być kimś, że nigdy nic nie osiągnę, że nie stać mnie będzie na podróżowanie, że nigdy nie znajdę ludzi którzy chcieliby ze mną ruszać w nieznane. ostatnio zaczęłam mniej przejmować się tym co powiedzą inni. no i faktycznie jestem szczęśliwsza. to moje życie. skoro mogę marzyć to mogę też te marzenia osiągnąć. staram się nie marnować ani chwili, nie lubie niczego planować, wole jak wszystko samo spontanicznie wychodzi. ja i moje siostry mamy znajomych, przyjaciół. tyle że nie spędzamy z nimi jakoś dużo czasu. jedni szanują to że nigdy nie piłyśmy alkoholu i nie chcemy po prostu. inni uważają że trzeba nas przez to traktować inaczej. że będziemy żałować że nigdy nie ”zaszalałyśmy”.
    my dla siebie jesteśmy siostrami, ale też najlepszymi przyjaciółkami. na studia razem, wszędzie razem. planujemy też mieszkać razem jak już się usamodzielnimy. ale co jest w tym wszystkim najlepsze i najpiękniejsze? mam z kim porozmawiać, mam komu się wyżalić, mam kogoś kto zawsze będzie przy mnie mimo wszystko, kogoś kto spędza ze mną każdą minutę życia, kogoś kto mnie rozumie. moje dwa klony. razem chcemy zwiedzić świat, wszystko nagrać i stworzyć tego wspaniałą pamiątkę dla naszych przyszłych pokoleń.
    pozdrawiam serdecznie 🙂

  97. Sumi pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=UVEPl5wv3aI&feature=youtu.be 🙂

    @whatannawers @dellandyou #delltravel #dellandyou #delltravelKONKURS

  98. elza pisze:

    Kochana gdzie będzie można zobaczyć wyniki ? w tym wpisie ?I kiedy by to mogło nastąpić ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Seo wordpress plugin by www.seowizard.org.